22 maja 1724 roku, przed zachodem słońca, gdy Jan Sebastian Bach pracował w Lipsku, na niebie działo się to, co wczoraj u nas. Zaćmienie słońca, które ów kompozytor miał szansę widzieć. Zakładam, że wyszedł na dwór i spojrzał na zachód.
Warto czasem podążać za wzrokiem obserwowanych zwierząt. Tam, gdzie patrzą, dzieją się czasem chwile, które zostają na dłużej, choć zwierzęta, na które patrzysz, kradną uwagę tak bardzo, że te najpiękniejsze chwile łatwo przegapić. Bieliki przesiadywały na balotach bardzo długo; w
Jest taka piosenka Agnieszki Osieckiej „Kto tam u Ciebie jest?”, śpiewana najlepiej przez Katarzynę Nosowską, która jest w tym momencie bardzo adekwatna do sytuacji ofiary, nad którą stoi bocian. Śpiewa ją w oryginale Ewa Błaszczyk – tu jest więcej znaków
Obraz kwitnących łąk wydaje się być odchodzącym westchnieniem ekstensywnego rolnictwa. W naszych społecznych rezerwatach przyrody w dolinie Łachy są jeszcze kwitnące fragmenty, ale zapewne bez wody i one będą się zmieniać. Na razie dzięki odpowiedniemu koszeniu i zatrzymywaniu wody odwiedzam
To co dzieje się teraz u brzegówek to balet nad brzegiem łąki. Wlatują na scenę i zaczyna się. Powietrzne skoki Temps sauté, potem trochę się pokręcą Tour, przechodzą szybko do innych pozycji Pas de bourree, by znów skakać jak malutkie
Co musiał czuć Jean Sibelius patrząc gdzieś tam w Skandynawii na pojawiające się wiosną łabędzie, by napisać tak wzruszający poemat? Tego zdaje się już nie dowiemy, bo nie ma ani rękopisu nut, ani żadnych zapisków kompozytora na temat tego utworu.
Chciałem napisać, że były spłoszone, zdezorientowane, o mały włos nie wpadłyby na jedną z dróg expressowych. Jednak nie o tym. Po drodze słuchałem Berlińskich Filharmoników, którymi dowodził niezrównany Claudio Abbado a ci grali jak z nut 5 Symfonię Mahlera, jego
Trochę przy okazji, trochę z ciekawości trafiłem wczoraj na spektakl „Prowadź swój pług przez kości umarłych” Olgi Tokarczuk, grany w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi. Wcześniej czytałem książkę, wcześniej widziałem też film Agnieszki Holland. Przyznać muszę, że to co
Goethem zapachniało? Wirujące drzewa, pytania do ojca, trochę taniec śmierci z życiem i na koniec wygrywa Śmierć, która zabiera dziecko do wieczności, a w języku biologicznym do obiegu węgla, azotu i paru jeszcze innych pierwiastków. „Król olch” Goethego, jakże ważny
Mimo zimowej ciszy ptaków, na polach koncert trwa. Krzykliwe krzyczą krzykliwy koncert na polach. Od cichych trąbek, wręcz przygasłych flażoletów, przez rożki, obój Tytusa Wojnowicza, klarnety, fagoty, kontrafagoty, przez saksofony Garbarka, saksofony Kennego Garreta przez trąbkę pop jazzowego Chrisa Botti,