Subtelne pszeńce
Po upałach, po wysuszających powiewach afrykańskiego wiatru, przyszedł chłód wraz z deszczem. Kserotermiczne pszeńce zmyły z siebie kurz codzienności i na chwilę, przed wieczorem, okryły się wilgocią. Nabrały kolorów, nasyciły się różem i przez moment na łące rozsypane były piękne minerały. Fluoryty? Rodonity? Kwarce różowe? Turmaliny? Migotały rosą, chłonęły deszcz i wysysały z traw ich zapasy. W naszym rezerwacie jest ich jeszcze więcej niż rok temu.
Czynna ochrona przyrody, jak widać, ma sens. Uratowane w ostatniej chwili, już trzeci sezon ukwiecają nasze murawy i powoli rozszerzają zasięg. Czekają na sierpniowe koszenie – wtedy rozsieją się nasiona.
Cieszy świat, w którym praca ma sens, a tony ziemi zamieniają się w drogocenne minerały. To taki moment, kiedy wiesz, że ponad 30 lat pracy w dolinie ma sens, choć w zasadzie niedostrzegalny, ulotny. Świat subtelnych obrazów ukrytych w gąszczu traw. Świat dla tych, którzy się pochylą, uklękną i zejdą poniżej normalności, by dojrzeć coś, co jest nagrodą za nonkonformizm.
Pszeńce różowe, oczywiście – jedne z tych roślin, które odchodzą wraz z ekstensywnym korzystaniem ze świata.
