Jak w witrynie
Mijałem dziś sklep, w którym ktoś kogoś fotografował. Pewnie nowa dostawa. Szyby migotały od przejeżdżających samochodów. Taka rzeczywistość – nazwijmy ją „beauty”. Wiele godzin później, gdy po robocie pojechałem do pracy, znów coś migotało, a w witrynie zachodniego nieba mieczyki stroiły się w różowe płatki i chowały za wiechami mietlicy pospolitej. To jakby z perłą wejść do magazynu cukru. Mieczyk, oczywiście jak perła, był ukryty w tonach pospolitych kryształów mietlicy. Wręcz samotny, piękny kwiat w morzu pozamiatanych traw. Każdego roku niby to samo, a jednak za każdym razem inaczej. Dziś skrzyły się mietlice, a w witrynie łąki paradowały mieczyki. Oczywiście owady z rodziny Tabanidae nie dawały szans na romantyzm, ale dawały szansę na rozwój pozytywizmu i konstruktywną, acz dość dynamiczną pracę. Mieczyk dachówkowaty to kolejna roślina, która w społecznych rezerwatach przyrody Fundacji Przyrodniczej „pro Natura” nadal jest i ma się dość dobrze. Choć w tym roku nie ma ich za dużo, bo brak wody daje popalić łąkom zmiennowilgotnym, to gdy jest mieczyk, jest i radość z wykonywanej pracy.
Jeszcze jedno, mieczyk dziś był jak Adela z obrazu Klimta, złoty klimat i ten zatrzymany w kadrze migot wokół Złotej Damy.