blog.

Szopy chodzą do szopy

Ściany szopy, w których są płomykówki, podrapane są szopowymi pazurami. Kolejny raz te wiecznie głodne zwierzaki chcą się dostać do młodych płomykówek. Na szczęście jeszcze im się nie udało! Cztery pisklaki nadal są w budce. Ciekawe, czy dorosłe płomykówki aktywnie bronią swoich dzieci. Tego nie widziałem, ale podrapane deski są i widać, że komuś bardzo zależy na nocnym posiłku.

Podczas kontroli płomykówek przyjmują one wyprostowaną postawę i wszystkie razem przypominają nieco Hatifnatów. Różnica jest taka, że te z Muminków ciągle gdzieś tam podążają za horyzont, a te moje z budki są póki co bardziej stacjonarne. Tak czy inaczej, ich tajemniczości nie można im odebrać, a same odwiedziny okraszone są niezwykłym syczeniem. Dzielę się sekundami z tych chwil, bo to nie jest oczywisty widok i nie każdy ma taką szansę.

Następne lęgi będą już zabezpieczone śliską blachą wokół otworu. Szopom i kunom zrobię pod górkę.

Udostępnij:
Przejdź do treści