blog.

Ewolucyjna magia – widzisz owada?

Las. Ciemny, w którym światło skrada się po blaszkach liści i tylko czasem dociera do nagiej ściółki, z której strzelają lichtarze kruszczyków sinych. Strzeliste jak gotyk, zdobne jak barok ale skomplikowane jak proces ewolucji. Widzisz owada? Skrzydła? Oczy? Podwinięty odwłok? Gotowość do kopulacji? Jeśli widzisz, to widzisz cud ewolucji. Jeśli nie widzisz to nic się nie dzieje, ważne, że widzą to błonkówki i inne owady. Na kwiatach widzisz też mrówki, które wskazują, że jest tu coś słodkiego. Nagroda dla zapylacza, z której mrówki chętnie korzystają. Upodobnić kwiat do owada to jak wydłubać w marmurze Wenus z Milo. To nic, że bez rąk! To nic, że bez odnóży! Ważne, że działa. Być może to Agesandros z Rodos dłubał i zagubił. Ewolucja, tu akurat z Doliny Łachy trwa. Dwoje rzeźbiarzy posługujących się innym materiałem, innym dłutem. Agesandros już nie poprawi swojej rzeźby. Ewolucja poprawia ją w każdym pokoleniu. Kwiat-owad być może szuka ciągle jedynego odpowiednika wśród błonkówek, który go zapyli, a być może warto być podobnym do wielu by zwiększać szanse na zapylanie. Nie wiem co dzieje się w nocy w tym niezwykłym grabowym lesie, ale w ciągu dnia zbyt wielu śmiałków do zapylenia nie widziałem, mimo wydatnej warżki. Panowie Ehlers i Olesen (1997, The fruit-wasp route to toxic nectar in Epipactis orchids?, Flora 192; 3) zwracają uwagę, że po wypiciu nektaru owady stają się ociężałe. Okazuje się, że owady nie tylko zapylają ale też przenoszą bakterie i grzyby, a niektóre z nich produkują etanol… w nektarze. Od lat obserwuję mrówki na kruszczykach sinych i …zawsze miałem wrażenie, że czasem są jak pijane. Powolne, wchodzą do warżki, powolne wychodzą. Nie robiłem badań, nie upieram się, że mamy tu do czynienia z pijaństwem, ale ta ich powolność nie zostawia złudzeń. Są też te szybsze, które wydaje się, że dopiero co weszły na roślinę. Inne widać w tej knajpie siedzą już dłużej i nie zamierzają zdaje się opuszczać za szybko leśnej karczmy.

Posiedziałem dziś chwilę obok i przez chwilę (na szczęście) pomyślałem sobie, że dobrze byłoby ulec „Przemianie” Franza Kafki i uwięzić się w ciele mrówki. Szybko mi jednak przeszło, bo alkoholu nie bardzo mam kiedy pić, a te grzyby i bakterie produkują zapewne inne produkty uboczne w ich gospodarce przemiany cukru. Zresztą bohater Kafki i sama idea przemiany w tej opowieści nie napawają optymizmem. Tak czy inaczej, cud ewolucji, cud przyrody wymaga pochylenia się i przyglądnięcia, ale by ziemia nie była płaska, czasem trzeba się położyć na tej okrągłej, choć nieco płaskiej i poprzyglądać się procesom, które dzieją się tu już od milionów lat. W ciemnym lesie grabowym ta opowieść wydaje się być jakby wzmocniona, tym całym anturażem czerni i migotania. Mnie to przyprawia o migotanie przedsionków, cud ewolucyjnych procesów, tak mało zdaje się docenianych i szanowanych. Kruszczyki sine – botaniczni królowie sierpnia.

Zdałem sobie sprawę, że z komputera sączył się podczas pisania dawny Chris de Burgh i jego „The Lady in Red” . Red, purpurata (Epipactis purpurata – kruszczyk siny), jak to wszystko ładnie się układa.  Jak to on śpiewał? „Nigdy nie widziałem abyś wyglądała tak uroczo jak dziś wieczorem”, dodam jak dziś w lesie. Jak pająk wspinający do cudu.  Czerwień i purpura nie jeden ma odcień, nie dyskutuję, tylko naciągam klimat ciemnego lasu, bo w ciemnym czerwień szybko znika, kto nurkuje ten wie.

Udostępnij:
Przejdź do treści