blog.

Rodzina bewików – widok coraz rzadszy

Od jakiegoś czasu w Dolinie Łachy pojawiają się łabędzie czarnodziobe, nazywane w ornitologicznym półświatku bewikami. Pojawiają się u nas dość regularnie, acz nielicznie. Nocują na Stawach Milickich, ale jak się okazało bywały lata, że wraz z łabędziami krzykliwymi nocowały na rozlewiskach w samej Dolinie Łachy. Widok to jednak rzadki, a same bewiki zmniejszają swoją liczebność. Ucieszyłem się, że rodzina ma dwa młode, bo liczba młodych również spada. Towarzyszyły im łabędzie krzykliwe, których akurat nie brakuje, a o których napiszę innym razem.

Łabędzie czarnodziobe gnieżdżą się na dalekiej północy, w tundrze Rosji i przylatują do nas na zimę. Ich lęgowiska oddalone są od nas przynajmniej o 2500km. Bezśnieżne zimy, kukurydza to dla nich dobre zaplecze do czekania na wiosnę. W Dolinie Łachy, żerują na polach skoszonej kukurydzy, czasem wychodzą na oziminy. Dobrze oglądać je w obecności łabędzi krzykliwych, bo widać wtedy, że są mniejsze, nieco krótsze mają szyje i takie trochę bardziej gęsiowate. Oczywiście ważna jest też czerń na dziobie, która sięga za nozdrza. Pożerowały i poleciały. Może jutro znów przylecą.

Jeśli obserwujecie łabędzie czarnodziobe, to warto skontaktować się z Przemkiem Wylegałą, który koordynuje w Polsce spis łabędzi czarnodziobych. Każda obserwacja ma znaczenie, a już na pewno miejsca ich zimowania i żerowiska.

Udostępnij:
Przejdź do treści