blog.

Czy wszyscy muszą być tacy sami?

Odpowiedź wydaje się być oczywista, że nie, choć wielu ludzi chciałby by byli oni podobni do nich samych. Podobnie myśleli, podobnie robili a najlepiej jeszcze wyglądali. Ktoś jednak chciał by była zmienność. Ta ktosia, bo to ewolucja bardzo lubi zmienność. Dlaczego? Dlatego, że gdy zmieniają się czasy w czasie geologicznym pewne zmiany, pewne odstępstwa od powszechnie przyjętych kanonów piękna mogą stać się zbawienne w dostosowaniu do nowych warunków. W czasie naszego krótkiego życia nie jesteśmy tego w stanie tak łatwo tego zaobserwować, choć mikrobiolodzy, którzy mogą obserwować szybkie zmiany pokoleniowe widzą to bardzo namacalnie. Niektóre mutacje są letalne i nie mają przyszłości, inne są neutralne i na chwilę mogą zaistnieć w populacji i są takie co przesuwają góry. Zmieniają organizmy i dochodzi do wybuchu nowych przystosowań. Paleontolodzy dobrze o tym wiedzą i są w stanie wyodrębniać okresy paleontologiczne, w których dominują konkretne grupy zwierząt a nawet konkretne rodzaje i taksony.

W stadzie żurawi zwyczajnych, nazywanych czasem szarymi czy popielatymi bycie szarym jest pewnym wysoce prawdopodobnym standardem genetycznym, ale czasem coś idzie swoją drogą i na świat przychodzą osobniki prawie białe. Czasem takie co mają tylko kilka piór białych. Jakoś od wielu lat ten osobnik nie przeszkadza innym, współgra z nimi, zimuje w Dolinie Baryczy i być może przystępuje do lęgów, jeśli ta mutacja nie pozbawia go możliwości rozrodu. Wszystko jest tak jak ma być. I żaden z żurawi nie krzyczy, że tylko szare, tylko popielate, tylko nasze. Ten też jest nasz, z podobnego jaja i żółtka.

Zawsze gdy w stadzie ptaków jest jeden inny, przypomina mi się książka Jerzego Kosińskiego „Malowany ptak”, gdzie ptaki miały zabijać tego innego, malowanego. To takie bardzo ludzkie spojrzenie gdzie jakiś matoł boi się tak bardzo inności, że woli zabić niż zrozumieć. Do dziś problem mają osoby albinotyczne w Afryce. To nie przechodzi. Gdy do tego dodamy zabobony i rozlewająca się nienawiść łatwo o jakiegoś putina, hitlera czy innej maści szarlatana, który w imię czystości rasy jest gotowy zabijać wszystko co inne od wyobrażenia w czyjejś chorej głowie. Trzeba bardzo uważać by w dobie ogromnych zmian w polityce światowej nie ulec myśleniu, że biały żuraw zagraża innym szarym bo to o krok do stoczenia się w otchłań tego wszystkiego co w historii ćwiczyło już wiele narodów.  Potem dzieci tych narodów wstydzą się za ojców z rodziny Tabanidae i przechodzą traumy pokoleniami.

Z przyjemnością patrzyłem jak ten jeden, ten biały zrywa się z innymi szarymi i razem z nimi zmienia pole kukurydzy na inne. Ani przez chwilę nie stał się ani mysikrólikiem ani orłem. Żuraw, żuraw szary z niego jest choć biały. Wiem, wiem trudno to tak lekko przyjąć by nie zabrać sobie lepszości od wszystkich innych żurawi. No i jakie to trudne dla rodziców gdy rodzi się biały żuraw wśród białych. A tak być nie powinno.

Sporo żurawi zostało na zimę i można je z powodzeniem obserwować nawet za domem.

Udostępnij:
Przejdź do treści