blog.

Odrzańskie przednoce

Wszędzie lód, wszędzie zima zatrzymuje codzienność, zamraża, to co popłynęłoby już dawno gdzieś dalej, gdzieś do Szczecina. Odra staje się domem tysięcy zimujących ptaków. Wieczorem wracają z polnej tułaczki i piją, piją, piją. Tak bardzo pragną, że nic ich nie może powstrzymać przed łykiem lodowatej wody, która nie tylko gasi pragnienie, ale zmywa też całodniowy piach, który kleił się do rzepaku i kukurydzy. Łyk przed nocą pełną ciemności i zanurzenie nóg w środowisku cieplejszym niż to co na polu. Jakże cieszy zero stopni, gdy wokół mniej. Pierwsze przylatują łabędzie nieme. Stado po stadzie. Nieme powroty, nieme lądowania i łyk. Nakarmione wodą, która po całym dniu suszy smakuje najlepiej. Z pola krzyczą jeszcze łabędzie krzykliwe, przylecą już w czerni wieczoru. Na wodzie królują krzyżówki, nurogęsi i łyski. Te ostatnie w tym roku trochę odsapną od ludzi, ale będą zmagały się z szopami praczami, które opanowały nasz świat, jakby znalazły u nas swoją Grenlandię. Ładne takie, amerykańskie, czekają wiosny by zjeść tysiące jaj i piskląt ptaków wodno-błotnych i ciężko będzie z tą inwazją sobie poradzić. Odra zimą wydaje się być bezpieczna. Tokują już bieliki, prężą się gągoły. Pierwsze dzięcioły zaczynają delikatnie bębnić a strzyżyk zagrał swoją mocą w popołudniowym słońcu. Życie ze swoją ogromną siłą szykuje się na odwilż, która może coś zmieni, coś przywróci, coś odwróci, zachowa. Na wale za Odrą para bielików trzyma się blisko siebie spoglądając na przelatujące młodziaki. Tuż obok mają gniazdo, więc muszą dobrze pilnować rewiru, jeszcze pokrzyczą chwilę i noc. Wieczór zamienił się w ciemność. Przednoc stała się nocą, do rana trochę zostało, na brzeg wyjdą bobry poobgryzać wierzbowe witki, jakaś wydra wskoczy z przerębla by pokazać światu nieboraka krąpia i cichym kwakaniem krzyżówki przypomną wszystkim, że licho nie śpi. Noc, odrzańska noc trwa.

Udostępnij:
Przejdź do treści