blog.

Ukojenie

Świat zmienił się na naszych oczach. Docierające do nas wiadomości, najczęściej te złe, jakby na dobre w mediach nie było miejsca sprawiają, że wrażliwi może i widzą więcej, ale z pewnością żyją krócej. Trudno znieść roszczenia do Grenlandii, do Donbasu czy pomijanych w mediach informacji o Afryce, gdzie wiele transakcji rozlicza się już w juanach. Demografia naszej populacji i jej nierówny rozwój, generalnie wzrostowy sprawia, że świat zmieni się czy tego chcemy czy nie i z pewnością możemy powiedzieć, że żyjemy w ciekawych czasach, co w kulturze azjatyckiej traktowane jest jak przekleństwo. W takich czasach trzeba szukać ukojenia. Można w książkach, można na świeżym powietrzu. Z pewnością ukojenie znaleźć można w przyrodzie. Te tabletki na stany trudne związane ze stanem świata, choć często homeopatyczne, znaleźć możemy całkiem blisko od domu. Ważne by być w odpowiedniej chwili, miejscu i w odpowiednim nastroju. Tak bywa gdy odrzańskie słońce chowa się za wałem, a na wodzie przez chwilę dzieje się UKOJENIE. Powolne statki typu „swan” suną swymi bukszprytami pod prąd rzeki w poszukiwaniu zacisznej zatoczki. Patrzysz jak kolejne suną przez latarnię zachodzącego słońca i znikają w czarnej wodzie tuż za jej kierunkowym światłem. Mniejsze, nieco większe, których galiony w postaci ozdobnych głów górują nad resztą wielkich kadłubów, tworzą flotyllę spokoju, niemego kursu by przetrwać jakoś noc. Kilka minut takich obserwacji, to jak terapia w najlepszym SPA i gdzie tam się ludzie poddają wszelkim odpoczynkom i sanatoryjnym odnowom. Patrzenie na kiczowate obrazki, makatkowe zachody słońca, które niczego poza dobrym przesłaniem nie mają, mogą rzeczywiście zmienić nastrój i pozytywnie nastroić mimo, tego agresywnego przekazu z każdej strony świata. Są jak gumka dla ołówka, wymazują w hipokampie, całą tę obciążającą masę, którą karmią nas w każdych wiadomościach. Zakładam, że gdyby dobrych wiadomości było więcej niż złych, jakoś lepiej by się nam wspólnie żyło. Gdyby to ukojenie było oczekiwanym przekazem, świat mógłby wyglądać inaczej. Warto poszukać kilku minut w ciągu dnia na właśnie takie obrazki, takie leluchy dla naszego mózgu. On też potrzebuje ukojenia. Może więcej dobrych wiadomości każdego dnia?

Coś do słuchania? U mnie akurat leci kolejna wersja Cold Little Heart Michaela Kiwanuki. Ta ponad 9 minutowa. W sumie jednak trochę smutna.

Udostępnij:
Przejdź do treści