Z całej tej czarnej ziemi, z tych pozwijanych zeszłorocznych kończyn i resztek wielkich tiulowych liści wychodzi armia lepiężników różowych. Niczym na polu bitwy, pośród niezliczonych wraków ślimaczych istnień, nowe szyszaki różowych wojów podnoszą się do biegu po światło. Zatrzymane chłodami
Trochę w zabieganiu, trochę w rozjechaniu. Od granicy do granicy. Tak mi jakoś mijają ostatnie tygodnie. Tym razem zaniosło mnie na granicę ze Słowacją, a tam oczywiście Tatry, a że w dzień nie było czasu na patrzenie, to przyszło mi