Za dnia nieobecne Nieistniejące pułapki Niezrozumiałe meandry zawiłości Spidroinowe matnie więcierze i włoki Nie ma ich w południe Nie ma ich wieczorem Nie ma ich w nocy Wszystko zaczyna się rano Gdy mgła zaczyna bawić się w iluzjonistę I maluje niewidoczne widocznym Gdy słońce eksperymentuje z zasadami optyki I wtedy Jak tureckie
Stary pień dębu, który leży od wielu lat, sczerniał, skurczył się od suszy i właśnie wydał coś, coś z siebie oddał. Z czerni dębu wybuchły płomienie, jakby za chwilę cała kłoda miała zapłonąć, jakby przyszło nowe, które za chwilę odmieni
Wszystko działo się strasznie ślamazarnie, wręcz się nie działo. Śliniki za skarby nie miały potrzeby się rozprostować, a ja tylko chciałem zrobić zdjęcie ozorków dębowych, zanim je zeżrą i zaślinią. Robiło się ciemno, więc o popracowaniu nie było mowy, choć
Jaki dziś dzień? Trochę szarości mknęło po niebie, trochę mgieł wieczorem, ale dzień był dobry na jazz. A jeśli jazz na szary dzień, to oczywiście musi być Miles Davies i jego niezwykły „Blue in Green”. Tym razem deszcz nie spadł