Zimno. Pióra z głowy wyszły, a może ktoś mu wydziobał, a na dworze ziąb straszny. Trzeba mu jednak oddać, że elegancki jak Telly Savalas. Kojak, bo tak mi się ten bażant sam nazwał, pilnował swego skraju lasu i cieszył się
Na skraju śródpolnych zadrzewień malowały się czarne bryły umięśnionych rzeźb. Jakby Hasior a może Fangor zostawił coś dla potomnych. Koszalin, Orońsko, Dolina Łachy. Te „hasiory” czy też „Fangory” stały jak zaklęte w oziminie, na tle czarnych krzewów wierzby. Były jakieś podenerwowane,
W pierwszej klasie liceum, na biologii, patrzyłem przez okno na grzywacze, które wiosną skubały pączki topól i mizdrzyły się do siebie. Na następnej lekcji ze sprawdzianu dostałem jedyną z biologii jedynkę w moim życiu. Tak mnie pochłonęła obserwacja tych gołębi,
Pamiętacie piosenkę „Deszcz” Gałczyńskiego i Szpilmana? Owszem deszczu u nas dawno nie było, ale kwitnienie zawilców zawsze budzi sporo emocji. Jest cały tłum. Są jak krople deszczu rozrzucone po dnie grądu. I wtedy, kiedy już się napatrzysz, nacieszysz, najesz oczami
Po drodze, piaszczystej drodze snułem się przez chwilę w pełnym słońcu i dziwiły się moje oczy, skąd w jednym miejscu, na jednej słonecznej polance w lesie tyle motyli. Oczywiście odpowiedź jest prosta, bo to ciepło pobudziło je do życia, ale
Miało być dziś coś innego. Miało, ale po drodze zaniemówiłem. Słońce już kładło się na zachodnich wzgórzach i oświetlało te moje ciepłym światłem, które kąpało się w lodowatym wietrze z północy. Wróciłem do lasu z mojego dzieciństwa i wszystkie wizyty