Liczysz do trzech, są dwa. Liczysz do dwóch jest jeden. Wczoraj poleciał pierwszy, dziś drugi. Trzeci ćwiczy. Może poleci jutro. Pogoda dopisała, a koszenie łąk nakarmiło maluchy do syta. Dorosłe po karmieniu mają czas na odpoczynek, a młode leżakują w
Jakieś trzaski, szmery, gaworzenie. Niby nikogo nie ma a jednak ktoś tam jest. Na ścianie przylepione odchody tych co niby ich nie ma. Trochę jak herbata granulowana, małe bobki z chityny rozsypują się w palcach. To już dobry trop. W
Z pewnością nie był to Czajkowski i jego „Jezioro łabędzie”. Nie był to Grieg i jego „W grocie Króla Gór”. Nie, nie było tu też Brahmsa i jego „Tańca Węgierskiego”, nie było Grażyny Bacewicz i jej „Pożądania”. Jedyne co tu
Zawsze gdy patrzę na sieweczki, przypomina mi się ich dawna nazwa dżdżownik. Jakoś mi z tą nazwą po drodze, bo w podstawówce tak na nie mówiłem, opierając się na kluczu Jana Sokołowskiego. Oczywiście dziś nazywam je sieweczkami, ale słowo dżdżownik
Trochę jak u Antona Czechowa, trochę tęsknoty, przemijania, trochę starych drzew, i? I bardzo dużo życia. Szpaki Oprócz rodziny i znajomych, którzy nasycili się wiśniami w tym roku, z sadu zaczęły korzystać szpaki. Jak zwykle krótko i intensywnie. Jakieś dwa tysiące ptaków
Nie za często widuję tipsy tegoż osobnika, za to efekt pracy jego rąk już znacznie częściej. Tymi łapkami krety kopią korytarze i wyrzucają urobek w postaci charakterystycznych kretowisk. Oczy mają tak małe, że zapewne pan Cesare Lombroso zakwalifikowałby by go
Srebrzą na niebie krańce północy. Migoczą. Tańczą w powolnym letargu malując widnokrąg nocy. gdzieś nad biegunem, wysoko, gdzieś nad biegunem, białą nocą. Dlaczego, skąd i nagle. Mikrokryształy wody zawieszone około 80 km nad ziemią świecą starczą siwizną. Bielą się w