Dwa samotniki, na bagienku. Uganiające się z jednego końca na drugi. Wokół pustka zieleni łąk, wydawać by się mogło przyjaznego świata. Jednak sięgające brzegu mozgi kołysały się jakoś nieprzytomnie w morzu innych traw. To tam dolatywały, zniżały lot i z
Cichy trzepot skrzydeł dukacika zburzył nagle spokój na skraju lasu. Trzepot był tak cichy i zarazem tak głośny, że przerażone karłątki czmychały na sąsiednie kwiaty a zajęte sobą chrząszcze uniosły czułki w poszukiwaniu sensacji. Chciałoby się powiedzieć - co mrówki
W jedynym ze sklepów, aż trzech panów kupujących przede mną postawiło na legalny hazard. Jeden z nich zakupił kilkanaście zakładów w Totka, inny kilka zdrapek, a trzeci jedną zdrapkę ponoć jakąś bardzo popularną. W sumie wydali około dwieście złotych. Nie
Zatrzymałem się na chwilę nad jednym z bajorek w społecznym rezerwacie. Poszukiwałem żarłocznego pływacza, który szykował się do kwitnienia. Był! Pierwsze kubeczki śmierci już rozstawił i czekał, aż wpłyną do nich nieszczęsne rozwielitki, które zostaną zainwestowane w piękne żółte kwiaty
Nieziemsko gorąco a jeszcze nie lipiec! Diabelnie sucho. Łąka zamienia się w stojące siano a mieczyk walczy o życie. Chce zdążyć, chce dać owoc, ale czy wystarczy wilgoci? W otchłani źdźbeł jego pierwszy kwiat wydaje się jakimś anielskim przesłaniem. Nęci
Stonka ziemniaczana w Europie jest trochę jak album Milena Nacheva „Mozart in Egypt”, którego właśnie słucham. Niby nie na miejscu, niby z innej bajki a jednak w obydwu przypadkach mamy do czynienia z geniuszem. W jednym przypadku z geniuszem translacji
U żurawi widać doskonale co oznacza opieka rodzicielska. Inwestują w dwa duże jaja. To wielki koszt dla samicy. Potem wysiadują młode wymieniając się regularnie. Gdy maluchy się wyklują, dorosłe w zasadzie nie odstępują ich na krok. Na początku karmią i
Sporo słyszałem. Z pobliskiego drzewa ktoś przerzucał drobne monety, których dźwięki układały się w strumień lejącej się z nieba mamony. Wiedziałem, że gdzieś musi tu być. Były podejrzenia czy jest na jesionie, czy może na świerku. Ważne, że po różnych
Patrzyłem na kosa, który tkwił w popołudniowej nudzie. Nic tylko patrzył gdzieś w drugie drzewo i nie obchodził go świat. Trochę jak te myszy w satyrycznym wierszu Andrzeja Waligórskiego „Bajeczki Babci Pimpusiowej” „…Siedziały raz dwie myszy popod polną miedzą. Siedzą tak sobie,
Dziś krótko, praca w stolicy trochę nie pozwala na pisanie, ale trudno nie napisać, bo uszy trafiły się ogromne. Każde spotkanie z zającem jest spotkaniem z jego uszami. Najpierw widać uszy, a potem kicanie a dopiero niebo. Po ogromnym spadku