Przechodziłem obok dużego sklepu z telewizorami. Z kilkudziesięciu ogromnych monitorów patrzyły na mnie kolorowe ryby. Na mniejszych i większych ekranach wszystkie ryby były wielkie, kolorowe i płaskie. Gdy jestem pod wodą, w jakimś starorzeczu, rzece wszystkie ryby są trójwymiarowe, woda
Liście, liście, liście. Tak szybkiego sezonu dawno nie było, a wiosna biegnie do przodu z wyprzedzeniem blisko trzech tygodni. Na obrazku, dla wnikliwych kolonia czapli siwych. Liczyłem z dołu, liczyłem z góry. W tym roku w Krainie Łęgów Odrzańskich w
Płytko, zacumowane przed odpłynięciem, przed odlotem. Część na kotwicy płetwiastych nóg. Inne szukają kotwicowiska, ciągnąc za sobą jakieś dryfkotwy. Wieczorna bryza ustawia je dziobami do wiatru. Nie będą tu długo. Zjedzą, napiją się i wieczorem wrócą do odrzańskich portów. Na
Szybki, gorący, trochę zwalniający po południu. Dzień. Po nocnym zdobywaniu pokarmu, czas na odpoczynek, na bezruch. Ich noc, nasz dzień, światy dwa. Aktywna gdy my śpimy, gdy my nie śpimy ona nie aktywna. Jej cichy głos biegnie pośród drzew, przeszywając
Ponoć znów zbliża się do nas pył znad Sahary. Mają paść rekordy ciepła w kwietniu i znów pogmatwany klimat ma pokazać, że może z nami robić co chce. Lato w kwietniu bywało, ale bywała też zima. Na ochłodzenie myśli o
Biegło coś po zwalonym świerku tak szybko, że musiałem się cofnąć by zobaczyć komu tak się śpieszy i z kim się tak ściga. Patrzę i patrzę…zatrzymała się i już się nie ściga. To ściga fioletowa tak się śpieszyła. Usychające świerki
Jest taka dolina, w której są duchy, ale nie straszą. Jest takie miejsce, gdzie pewien gen płata figle w populacji saren już od wielu lat. Pierwsza była leucystyczna samica, trzymała się rzeki i gdy ślad po niej zaginął, wtedy pojawił
Zanim słońce schowa się za starą kapliczką, zanim drozdy zaczną wieczorne nieszpory, zanim pierwsza rzekotka rozkrzyczy się nad mokradłem. Przyziemny świat targany porywistym wiatrem ma jeszcze cos do pokazania. Rozpalone zachodzącym słońcem pierwiosnki lekarskie tarzają się w starych trawach. Tam
Pytacie czasem co u moich podwórkowych bocianów. Dłużyło się bez nich przez zimę i jak każdego roku czekanie, to zawsze mały dreszczyk emocji. W tym sezonie jednak nie było tak źle. Są już dwa. Pierwszy przyleciał w poniedziałek 25 marca