Spotkanie z nią to zawsze spotkanie z duchem. Nie mówię o słonce w locie, ale o takiej truchtającej leśnym duktem przy kałuży. Fotografia robiona już w nocy w marnym świetle przypadkowego reflektora, ale nie mogłem nie podzielić się z Wami
Wiosna nie jest zachłanna i czasem jesieni coś pozostawi. W fiołkowisku liście fiołków łapią jeszcze zapasy do marcowego wybuchu, ale niektórym okazom nie chce się czekać. Kwitną jesienią. Widać pasuje im czas, gdy noc i dzień są sobie równe. Mimo
Spotkali się na dróg rozstaju. Ona spod sosny. On spod sosny. Chłopak z najbliższej wioski. Ona odświętnie ubrana w sukienkę w kropki, on w takim samym garniturze. Czekali długo by się ujawnić. Zimę, lato, aż do jesieni. Dokąd pójdą po
Czarne niebo a nim migoczą gwiazdy wszelakie, planety i on – Wielki Jowisz z Księżycami Galileuszowymi. Trochę gołym okiem, może lornetka, może coś więcej. Patrzysz na wschód i wszystko jasne, choć ciemno! Jowisz zbliżył się do nas najbliżej od 60
Skoszona łąka, apokalipsa po zdarzeniu. Widok jakby wcześniej ktoś złamał pieczęć i czterech jeźdźców apokalipsy miało za chwilę ruszyć przed sądem ostatecznym. Nic takiego się nie wydarzyło. Z pobliskiej kukurydzy wyszedł lis. Jeden, który szukał choć jednego sprawiedliwego na łące.
Ostatnio błądziłem trochę po warsztatach, niekoniecznie samochodowych, które pod naporem szumu lądujących samolotów, odkrywały tajemnice ludzkich celów, środowisk i przekonań. Wszystko to stało się dla mnie metaforą chmur, które podążały, owszem, w jednym kierunku, ale w różnych miejscach gasiły jedną,
I poszło sobie lato w zapomnienie. Wrzesień przyniósł kolejny posmak jesieni. Zaczerwienił głogi, zaróżowił trzmieliny i nadał krasnych lic kalinowym koralom. Nagle, jakby nie było przejściowego czasu. Przyszła i już. W nocy, o godzinie 3:03. Przemalowała świat swoją mgłą i
Chlup, chlup, chlup, chlup miarowym krokiem idzie procesja po błocie. Niczym żołnierze na pogrzebie Królowej Elżbiety. Po drodze przegoniony wodnik wydarł się na flażolecie. Wylądowały cyraneczki i krakwy. Czaple białe całe czarne od nadchodzącego zmierzchu lądowały na brzozach. Z daleka
Tęcza na niebie oznacza, że jest tęcza na niebie! Nie trzeba się bać. Można wychodzić na dwór. Nikogo nie będą szczepić. To tylko piękne zjawisko optyczne, które…nie istnieje w sensie materialnym. Każdy z nas widzi swoją tęczę. Łuk o promieniu
Tuż za malinowym chruśniakiem, na piaszczystej wydmie kwitną ciągle goździki kropkowane. Już nie tak wzniesione i odważne jak w cieple gorącego lata. Kładą się, rozciągają nad liśćmi jastrzębca kosmaczka i próbują opierać się na szczotlichach siwych. Jednak przybite deszczem kwiaty