I poszło sobie lato w zapomnienie. Wrzesień przyniósł kolejny posmak jesieni. Zaczerwienił głogi, zaróżowił trzmieliny i nadał krasnych lic kalinowym koralom. Nagle, jakby nie było przejściowego czasu. Przyszła i już. W nocy, o godzinie 3:03. Przemalowała świat swoją mgłą i
Chlup, chlup, chlup, chlup miarowym krokiem idzie procesja po błocie. Niczym żołnierze na pogrzebie Królowej Elżbiety. Po drodze przegoniony wodnik wydarł się na flażolecie. Wylądowały cyraneczki i krakwy. Czaple białe całe czarne od nadchodzącego zmierzchu lądowały na brzozach. Z daleka
Tęcza na niebie oznacza, że jest tęcza na niebie! Nie trzeba się bać. Można wychodzić na dwór. Nikogo nie będą szczepić. To tylko piękne zjawisko optyczne, które…nie istnieje w sensie materialnym. Każdy z nas widzi swoją tęczę. Łuk o promieniu
Tuż za malinowym chruśniakiem, na piaszczystej wydmie kwitną ciągle goździki kropkowane. Już nie tak wzniesione i odważne jak w cieple gorącego lata. Kładą się, rozciągają nad liśćmi jastrzębca kosmaczka i próbują opierać się na szczotlichach siwych. Jednak przybite deszczem kwiaty
Pustka nadchodzącej jesieni, nie musi oznaczać pustki na polach. Czas wykopków, takich jak z „Blaszanego bębenka” Grassa, chyba już nie wróci. Nie ma palących się łęt, małych wozów z kartoflami, nikt nie zbiera rękoma ziemniaków, nie wrzuca pyr do worków
Trochę rozkojarzony, trochę za młody, trochę sam. Czas rykowiska to czas testosteronu, który rozlewa się po lasach, jeziorach, stawach i łąkach. Nie wszystkim dane będzie cudowne połącznie. Nasz młodziak będzie musiał trochę poczekać na swoje potomstwo, jeśli dożyje swego czasu…Oby
Łąki pełne kwiatów chciałem odruchowo napisać, gdy przypomniał mi się widok z doliny. Nie, nie, nie tym razem. Łąki pełne czubajek kań. Małe, duże, parasolki, kule, pociski wszystkie dumnie stojące i piękne. Jest dla mnie rzeczą nie pojętą, że tyle
Kolejny raz zrozumiałem, że świat grzybów rządzi się swoim własnym życiem. Borowiki pojawiły się w tak wielu miejscach, że nie pozostawiły złudzeń, że gdzieś może ich nie być. Wyrastają w lasach liściastych i w borach. Rozchylają mchy, unoszą suche liście,
Staw kipiał od wbijających się w ten wielki garnek ulewnych kropli, które przyszły wraz z gwałtowną burzą i burzyły gładkie dotąd napięcie powierzchniowe zbiornika. Akwen kipiał jakby w drugą stronę. Krople zamiast odrywać się od powierzchni wrzątku, nurkowały do jego
I jak tu nie wyjść w teren! Nie wiem kto za tym stał, bo ciężkie chmury zawisły nad doliną, ale wszystko wskazywało na gromowładnego Peruna, który raz po raz ciskał błyskawicami. Lubię ten stan kiedy chmury ze wschodu płyną sobie