Cały ten brud, wojny, zachłanność i kakofonię z mediów, gdzie słychać głosy jak to każdy chce dobrze i jak ma wyglądać świat, można zasłonić mgłą. Zostawić za sobą całą głupotę świata. I patrzeć jak zwykły las z jednym innym drzewem
Dziupla to rzecz święta! Zaglądam ostatnio do różnych takich świątyń przyrody, w różnych drzewach i z radością spotykam ich strażników. Tu pilnuje dziupli pachnica dębowa, choć to kasztanowiec. Tam wchodzi kwietnica okazała, choć dziupelka maleńka jak na okazałego owada! Umknęła
Szła już noc, szaro, prawie nic nie widać i nagle ciemna sylwetka kołuje nad łąką. Może zapadnie na noc, a może jeszcze poluje. Zieleniejąca po deszczu łąka kipi świeżością a umyte lnice dodają słonecznej żółci. Skraj miesza się z fioletem
Przyzwyczailiśmy się do braku deszczowych dni. Boćki szybko odlatywały w tym roku i leciały ku Afryce. Dobra termika, pozwalała im na długie szybowanie. Nagły deszcz, tak bardzo nam potrzebny, zatrzymał boćka na chwilę. Uzupełni zapasy, bo po deszczu wypełzły dżdżownice
Ciężkie, namoknięte pióra utrudniają latanie. W końcu przyszedł tak bardzo wyczekiwany deszcz. Zmył kurz, zmył trochę szarości, choć to zobaczymy gdy wróci słońce. Deszcz namoczył też pióra bielikom. Padał na nie całą noc i wszystkie pióra dokładnie się wyprały. Rewirowy
Trzystuletnie dęby to spore osiągnięcie w naszych warunkach. Chylą się wtedy wolno ku starości. Ich wielkie ciała, pachnące wewnątrz dobrym miodem zaczynają mieć coraz większe zmarszczki kory. Powykręcane stawy wielkich ramion i dłonie skierowane ku górze, wolno zaczynają opadać. Reumatyczne
Stary pień dębu, który pamięta Napoleona, napełnia las wonią czerwonego już próchna. Jego wnętrze toczone przez larwy chrząszczy, jego czerwienie zamieszkałe przez armię prosionków szorstkich, jego miękkość otwarta na jaszczurki żyworodne i jego objętość zapraszają wszystkich głodnych. Dziś nieżywość -
Żyją! Rzeka ma wielką zdolność odradzania się. Wystarczy przestać ją zatruwać, dać jej przestrzeń i trochę czasu a wszystko się ustabilizuje. Złoty plankton nie wziął się znikąd. Drobne kroki i te większe kroki prowadzą zawsze do problemów, złe kroki. Te
odrzańskie wrony zapatrzone zdziwione rzeka dała więcej niż zawsze w marnych wodach białe cienie ryb nie widziały takich wielkich nie widziały martwego tłumu nigdy wcześniej jadły jak nigdy dotąd brzuchy pełne jakby jutro miała wybuchnąć wojna wybuchła trzy tygodnie wcześniej pytają jedna drugiej gdzie jest ten rybołów z czarnej topoli gdzie łomot
Z roku na roku jest ich mniej. Wszędzie tam, gdzie płazy rozmnażają się w oczkach śródpolnych czy śródleśnych, przynajmniej na Dolnym Śląsku, trwa płazi dramat. Wiele larw nie zdążyło przekształcić, a to przecież nie pierwszy taki sezon. Ten jest szczególny,