Jak wygląda trzcinowe osiedle zimą? Widać jak na dłoni co znaczy mieć w życiu dobrą ścieżkę. Każda kępa trzcin pocięta jest ścieżkami, którymi zaczyna tętnić życie. Pierwsze trzcinołamacze to dziki i jelenie, które chodzą prostymi ścieżkami z punktu A do
Kawałek kałuży, jakieś zaorane pole. Miejsce nieoczywiste. Wręcz „niemiejsce” w pojęciu Marka Auge. I nagle on i ona zatrzymują się nad polną kałużą. Pija, czyszczą pióra, zasypiają. Rozebrana do cna ziemia, turpistyczna wręcz rola przewrócona odkładnią pługa i ich dwoje.
W lesie już noc, na łące jeszcze dzień. Ciemność lasu zachęca do wyjścia na zewnątrz, dzień jednak odkrywa wszystko jak na dłoni. W lesie mało zieleni do jedzenia, na łące trochę świeżej trawy, zwłaszcza tam gdzie sączy się woda. W
Od świtu, od nocy z księżycem, gdzieś tam na łące rozlega się głos. Przeciwgłos! Jedno krzyczy drugiemu, drugie wtóruje pierwszemu. Gdzieś z bagienka zaczyna krzyczeć kolejna para i zza lasu trzecia, i ta na rozlewisku za rowem, i jeszcze z
Jakiś kowalik zakwilił, sikory zaczynają już grać i nagle jęk, nagle z dalekich drzew słychać głos jakiegoś cierpiętnika. Przylatuje bliżej, wspina się po suchych kikutach odstających od pni dębów i drze się żałośnie, jakby coś się w lesie wydarzyło. Owszem,
Już rozepchnięte liście olch i jesionów, już szczotka liści i strzelających pąków pnie się ku niebu. Dziesiątki, setki a może i więcej białych kwiatów oznajmia nadchodzącą wiosnę. Choć ciągle nieśmiało, trochę zawstydzone spadkiem temperatury w ostatnich dniach. Nad nimi szpaki
Gdzieś obok odrzańskiego bobra, gdzie jego domek wylewa się na brzeg i trudno odczytać numer na zamulonych ścianach, przycupnęły łyski. Woda wolno przelewała się przez obgryzione z łyka gałązki wierzb i mruczała do siebie, jakąś rzeczną szantę. Na tafli tańczyły
Patrzyłem na stado szpaków, które przeczesywało łąki w poszukiwaniu tego wszystko co nie zdążyło się schować, zasnąć, zakopać. Tego wszystkiego co skrywane pod listkiem, za suchą trawą, za żywą trawą, za źdźbłem. Wzbijały się i siadały, po czym energicznie biegały
Było o chaszczach, teraz wypada napisać o krzakach. Te z dziką różą jak u Kasprowicza (u niego zapewne róża alpejka) też, ale najciekawsze są te kolczaste zarośla zwane czyżniami. Grusze, głogi, tarniny to świat idealnych krzaków dla wielu gatunków. Zresztą
Dziś cały dzień wiało i padało na zmianę. Jak na Światowy Dzień Mokradeł przystało woda leje się z nieba. Pytanie tylko czy zostanie tam gdzie jest potrzebna, czy spływa do morza. Tam gdzie lokalnie bobry wzięły sprawę w swoje łapy,