Zdziwił mnie nieco bocian czarny żerujący na polu łubinu. Poranek sprzyja chwytaniu dżdżownic, więc pewnie skorzystał. Dzień wcześniej żerowały tu bociany białe. Widać dżdżownicowisko kwitnie. Po żerowaniu czarny przysiadł na skraju rowu, podrzemał, poodpoczywał i czmychnął do rowu, gdzie już
Skarpa tętni życiem! 35 par brzegówek, dziękuje swoimi trelami za szufle, traktor i „łyche”. Przy kopanych norkach cichy szelest wydobywający się z ich gardeł. Śpiew szept! Delikatny flażolet przy piachu. I to ciepło, które przyszło nagle po zimnych majach i czerwcach.
Dziś zatrzymują mnie na dłużej, te ostatnie, plamy akrylowych płatków przyklejonych do zieleni późnej wiosny. Kąkole wracają niczym Feniks z popiołów i przypominają nam o kwietnych polach, które były utrapieniem dawnych rolników, młynarzy, piekarzy i wszelkich wątrób co trafiły na
Są gatunki, które potrzebują mozaiki środowisk w krajobrazie rolniczym. Ugory, łąki, miedze. Taka jest właśnie pokląskwa, która woli chłód i ekstensywne rolnictwo. Wszędzie tam gdzie przemysłowe rolnictwo zmienia strukturę krajobrazu, pokląskwa odchodzi w ciszy. W społecznych rezerwatach przyrody, które po
„Lewa noga normalna rzekłbyś optymistyczna trochę przykrótka chłopięca w uśmiechach mięśni z dobrze modelowaną łydką” Tak o jednej z nóg Pana Cogito pisał Zbigniew Herbert w wierszu „O dwu nogach Pana Cogito”. Ciekaw jestem jak by opisał nogi Pana Cermbyx, skoro ten ma ich nie dwie
Nie na wyspie a w bruku, nie palmy a porostnice, nie ma w nich orzechów kokosowych a gametofity…trochę jak w dowcipie o samochodach i rowerach, że nie rozdają ale kradną. Choć świat w skali mikro, zwanej w fotografii makro daje
„Jeden po drugim goście wciąż Nadchodzą z różnych stron Wielu z otwartym sercem Z pękniętym mało kto I nie wie nikt dokąd noc prowadzi I po cóż im płynie wino z kadzi Ja chcę kochać kochać kochać kochać Ach chcę kochać dziś” Jakoś nie mogłem nie zanucić Leonarda
Nic tak nie daje uśmiechu na twarzy jak udany pomysł. Gdy trzy lata temu, na jednej w dopuszczonych do eksploatacji żwirowni okazało się, że zostanie zniszczona murawa z pszeńcem różowym jakoś nie potrafiłem się z tym pogodzić. Wszystkie zgody od
Miłość do własnych dzieci bywa bezwarunkowa. Na pierwszy rzut oka, dla osoby nie zajmującej się przyrodą na co dzień, mała płomykówka może uchodzić za przykład pewnej wręcz literackiej brzydoty. Charles Pierre Baudelaire z pewnością by się nimi zachwycił, i napisałby
Pisałem o deszczu, że może być trudny dla boćków. Tak było w zeszłym tygodniu. W gnieździe wyklute młode, które wymagają stałej opieki i wygrzewania, a z nieba leje się woda. Tej wody ciągle mało na łąkach i jest bardzo potrzebna,