W jednej chwili zmyty został cały pył codzienności. Zniknęły wszystkie nasze dzienne sprawy. Przyszedł deszcz. Nagły, ulewny, życiodajny. W jednej chwili kałuże wyłowiły seledyn pyłków sosny i zamieniły się w nieprzebyte akweny porośnięte męskim pierwiastkiem obecnej wiosny. Zanim pochłonie je
Trudno uwierzyć, że gdy wokół czajki znikają wydawać by się mogło bezpowrotnie, w Dolinie Łachy mamy w tym roku rekordowe lęgi. W społecznych rezerwatach przyrody Fundacji Przyrodniczej pro Natura dzieją się dobre rzeczy dla przyrody. Wygląda na to, że będzie
Nie ma już światła. Jeszcze nie noc ale o dniu ciężko pamiętać. Dzień zamyka kukułka, która na skraju zrębu krzyczy światu są monotonną synkopą, niby rytmiczne kuku ale zaburzane jakimś odległym śmiechem, zwolnieniem to znów wpadającym w rytm dźwiękiem. Jazzowo.
To już tradycja. Rozkwita glicynia i już od razu pojawia się zadrzechnia, raczej fioletowa. Od kilku dni ta czarna baryłka krąży mi po podwórku i napełnia przestrzeń odgłosami pojedynczego bombowca. Pszczoły miodne i murarki wyglądają przy niej na małe awionetki
Dlaczego chruśniak miałby być malinowy tylko i dlaczego Leśmian miałby się z tego powodu obrazić. Tego nie wiem, ale gęste zarośla rdestnicy pływającej są idealnym miejscem do zasadzek i odpoczynku zaskrońców. Tuż pod rdestnicą czernią się już malutkie u-booty kijanek,
Olsy wybuchły świeżą zielenią, ożyły po czarnej, bezśnieżnej zimie i znów tętnią życiem. Żurawie, krzyżówki, samotniki i cały ten drobny ptasi rejwach. Żyją i dają życie tysiącom organizmów. Niedostępne strzegą swoich tajemnic. Gdzieś tam, w ich sercu, tam gdzie zachowała
Daniel jak daniel. Taki nie za duży, ale już nie taki malutki. Patrzył na mnie długo w samo południe i wszystko byłoby ok, gdyby nie mistrz drugiego planu. Drugi daniel za wszelką cenę, chciał być na fotografii. Obiektyw w lewo,
Praca w przyrodzie, mimo, że po latach bywa przewidywalna to jednak potrafi zaskoczyć. I to jest chyba ten smak dzikiej przyrody. To to, że każdego dnia można się czegoś nauczyć i można coś dla siebie odkryć. Podczas jednego z nadzorów
Wiosną można się zakochać w…kwiatach. Miłością bezwarunkową. Bo to miłek wiosenny. Roślina wyrosła z zazdrości i miłości. Łacińska nazwa to Adonis i tu znów do czynienia mamy z miłością, bo Adonis to ukochany Afrodyty. Gdy Adonis ginie od zderzenia z
Patrzysz w lustro, przecierasz oczy, które ze zdziwienia robią się jeszcze większe i widzisz: roztrzepane, zmierzwione, wczorajsze włosy. Zima ustępuje wiośnie. Widać jak bardzo trzeba iść do fryzjera, którym stają się teraz gęste krzaki. Na sierść czekają już klienci. Tysiące