Świat zmienił się na przestrzeni ostatnich lat tak bardzo, że gdyby mój dziadek wstał dziś z trumny to świat który by zastał mógłby w nim wywołać kolejny zgon. Urodził się w 1909 roku. Wtedy nikt nie bardzo miał pojęcie ile
Po zimnym kwietniu przyszedł zimny maj. Na początku czerwca przymrozki dotknęły jeszcze uprawy ziemniaków a wiosna czekała na jakiś cieplejszy wiatr. Deszczu też było jak na lekarstwo. Przyszedł czerwiec i z dnia na dzień zrobiło się cieplej. Poczuły to certy,
Gdzie nie spojrzę ciołki, gdzie się nie obrócę ci czarni rycerze podążają w poszukiwaniu szczęście. Czy wszędzie? Oczywiście, że nie… Są wszędzie tam gdzie jest martwe drewno, pozostawione pnie, leżące kłody, grube gałęzie. Te masywne chrząszcze z rodziny jelonkowatych drążą
Przydroża, miedze, wąskie paski pośród pól oblały się fioletem wyk. Choć tam i niebieskiego i trochę różu a i bieli wydaje się być trochę. Bujne, bezpretensjonalne kłębowiska wyk pożerają sobą każdy okrajek, gryzą łąki i otulają sobą proste linie miedz.
Zanim Księżyc pojawił się na południowym wschodzie, za plecami dobrze już świeciła Mrocznica. Nieco na południe, przebijał się ledwo Mars. Czerwona zorza północnego zachodu ścieliła nocy dość chłodną pościel, a spłoszony strzałem kozioł rozszczekał się na cały las. Czekałem z
Pisałem o wielu gatunkach, które idą do nas z południa wraz z ocieplaniem się klimatu. Jedne idą same, inne wymagają pomocy. Zaglądałem dziś do susłów moręgowanych. Wszystko gra, choć zaczyna się susza. Póki co jest jeszcze duży zapas jedzenia na
I w końcu wychodzisz z trumny starego dębu. Z czarnej czerni drążonych przez cztery lata korytarzy. Wygryzasz się przez dębową korę i … No właśnie i… Pod jednym dębem wprawny dzięcioł zjadł około 30stu! koziorogów dęboszy. Ilość pokryw i anten,
Mamy swoje ulubione kolory, ba do niektórych jesteśmy bardzo przywiązani. Czarny bywa tak piękny, że inne kolory mogą nie istnieć. Oczywiście w subiektywnym, własnym świecie. Przychodzi jednak taki czas, że coś do czego jesteśmy przywiązani, nagle może/nie musi zmienia się
Tatuś gdzieś w cieśninach duńskich, a mama z dziećmi pilnuje zaglonionego zbiornika. Widok sielankowy, te maluchy potrafią ukraść sporo czasu. Po intensywnym żerowaniu jest obowiązkowe spanie, odpoczynek na konarze i spoglądnie co jakiś czas na mamę. Więzi między matką a
Skarpa to zawsze dobre rozwiązanie. Gdy tylko nie ma w niej żołn, pojawiają się brzegówki. Te z kolei są doskonale przystosowane do życia w warunkach okopów i właśnie odbudowują kolonię w skarpie. Zatrzymało mnie ich ubarwienie i podobieństwo tych barw