Mimo zimowej ciszy ptaków, na polach koncert trwa. Krzykliwe krzyczą krzykliwy koncert na polach. Od cichych trąbek, wręcz przygasłych flażoletów, przez rożki, obój Tytusa Wojnowicza, klarnety, fagoty, kontrafagoty, przez saksofony Garbarka, saksofony Kennego Garreta przez trąbkę pop jazzowego Chrisa Botti,
Od jakiegoś czasu w Dolinie Łachy pojawiają się łabędzie czarnodziobe, nazywane w ornitologicznym półświatku bewikami. Pojawiają się u nas dość regularnie, acz nielicznie. Nocują na Stawach Milickich, ale jak się okazało bywały lata, że wraz z łabędziami krzykliwymi nocowały na
Pozostawienie otwartych okien w budynkach gospodarczych owocuje młodymi dymówkami. W tym roku mam dwie pary tych jaskółek i w obydwu gniazdach są młode. Dziś pierwszy dzień latania i to już ostatnie chwile w gnieździe tych maluchów. Oczywiście na sygnał dorosłego
Jeśli życie młodych zależy od zasobności pokarmu, to strategia asynchronicznych lęgów ma sens. Synchroniczne lęgi mają również uzasadnienie, ale w innych przypadkach. Jeśli spojrzymy na kwokę z kurczakami, gdzie wszystkie kurczaki klują się w jednym prawie momencie, to można zrozumieć
Na granicy zmierzchu i nocy na świat wychodzą ćmojady. Wylatują, latają nad wrzosowiskami, porębami, piaszczystymi wydmami i uganiają się za ciem rodem. Swymi świdrującymi głosami napełniają bory wprowadzając okolicę w rodzaj medytacji. Borowy stan uniesienia. Sprawdzają sąsiadów, przeganiają intruzów i
Zdziwił mnie nieco bocian czarny żerujący na polu łubinu. Poranek sprzyja chwytaniu dżdżownic, więc pewnie skorzystał. Dzień wcześniej żerowały tu bociany białe. Widać dżdżownicowisko kwitnie. Po żerowaniu czarny przysiadł na skraju rowu, podrzemał, poodpoczywał i czmychnął do rowu, gdzie już
Są gatunki, które potrzebują mozaiki środowisk w krajobrazie rolniczym. Ugory, łąki, miedze. Taka jest właśnie pokląskwa, która woli chłód i ekstensywne rolnictwo. Wszędzie tam gdzie przemysłowe rolnictwo zmienia strukturę krajobrazu, pokląskwa odchodzi w ciszy. W społecznych rezerwatach przyrody, które po
Miłość do własnych dzieci bywa bezwarunkowa. Na pierwszy rzut oka, dla osoby nie zajmującej się przyrodą na co dzień, mała płomykówka może uchodzić za przykład pewnej wręcz literackiej brzydoty. Charles Pierre Baudelaire z pewnością by się nimi zachwycił, i napisałby
Zimno. Pióra z głowy wyszły, a może ktoś mu wydziobał, a na dworze ziąb straszny. Trzeba mu jednak oddać, że elegancki jak Telly Savalas. Kojak, bo tak mi się ten bażant sam nazwał, pilnował swego skraju lasu i cieszył się
Znamy się od lat, myślę o dziupli, bo jej mieszkańcy zmieniają się dość często. Świadczą o tym formy barwne domowników. W tym sezonie pojawił się właśnie rudzielec, który wyglądał dziś jakby siedział na jakimś ważnym egzaminie. Przyczajony, nadrabiał oczami. Czarne