Patrzysz w lewo, patrzysz w prawo, patrzycie na wprost, patrzycie za siebie i w końcu na siebie. Nie jesteście już w zimowym stadzie, nie otacza was tłum jak na koncercie Dawida Podsiadły. Zostaliście sami z wiosną i trzeba coś z
Pola trzeszczą w szwach. Małe krzaczki tarnin, wierzb i głogów są teraz opanowane przez potrzeszcze. Orkiestra tych ptaków to jakby pierwsze granie gam przed słowikami, które pojawią się u nas w kwietniu. Skoro na polach nie ma jakiejś wirtuozerskiej konkurencji,
Wiosna rozbudza wszelkie nadzieje i wyobrażenia. Jak zwykle, jak każdego roku nie tylko ludzie szukają przytulnego gniazda. Uszatka wykorzystuje stare gniazda krukowatych czy szponiastych. Miałem je w gniazdach gawronów, srok czy myszołowów. Zawsze w cudzym. Dziś w Brzegu Dolnym ekipa
Z zimowych ozdób trznadel wydaje się być adekwatny do czyżni. Taki ptak ciernistych krzewów, ale i wierzbowych zadrzewień i skrajów lasu. Już zaczynają swoje śpiewy. „Kobyle zima nie zrobi nic…, kobyle zima nie zrobi nic…” dobiega z krzaków śródpolnych. Z
Dolina Łachy od kilku lat gości duże stada łabędzi krzykliwych. Zimą to już ich łabędzia kraina – Cygnolandia. Jeśli ich nie widzisz to z pewnością usłyszysz. Od rana do szarówki wieczora z pól dobiegają harfy, smyczki a zwłaszcza wszelkiej maści
Spłoszone nocą żurawie po raz pierwszy w tym roku szukają lotniska Pierwsze promienie słońca jakże inne niż wczoraj Wczoraj już było Rok minął mija już nowy Znikają sekundy za oknem Wraca codzienność Za oknem daleko na horyzoncie wojna Potrzaskane losy szukają nowego Początek postanowień Które już jutro będą tylko
Zacznę dziś od muzyki, bo bez tego trudno będzie Wam przeczytać resztę, choć z pewnością da się to zrobić bez słuchania. Trzeba włączyć taki utwór - https://www.youtube.com/watch?v=auD7AlDrHgI To muzyka, która otwiera ciszę wieczoru, pełnego mgły, ciemności mieszającej się z nieistniejącym blaskiem
Czas jesiennej kanikuły. Nikt nie myśli o wysiłku rozmnażania. Tylko połów, suszenie skrzydeł, połów i długie nocy do rozmów o stanie świata. Gulgi, szepty, ochrypłe zawołania. Język nadrzecznych rozważań. Dobry ciepły dzień, suche skrzydła, żołądek po brzegi. - Co dziś jadłeś?
Kiedy zaczynałem swoją przygodę z żurawiami ich liczebność zaczynała dopiero wolno rosnąć. Sporo mówiono o przyczynach zanikania populacji w poprzednich stuleciach. Nie wiem czy wiecie, ale przynajmniej w Niemczech polowano na nie do 1920 roku. W średniowieczu, jak wynika z
Horyzonty, odległości, przestrzenie. Drogi, których nie widać. Szlaki na chwilę. To świat ptaków przelotnych. To świat jesiennych wędrówek. Jeszcze w noc, jeszcze gdzieś tam na miejsce. Na noc. Do siebie mimo, że u kogoś. Czas podróży nieśpiesznej. Taki jesienny odpoczynek