Powitanie każdego Nowego Roku wiąże się z nadzieją, że ten kolejny będzie szczęśliwy, zdrowy i lepszy od poprzedniego, a że to jest bardzo subiektywne to trudno mi się do tego odnieść. Najczęściej, przynajmniej z mojego doświadczenia wynika, że następny rok
Rzeka to nie tylko woda w korycie - to cała dolina, zapraszam do znajomych z Fundacji Ekorozwoju do zobaczenia małej rolki https://www.facebook.com/reel/820134620936957
Warto dziś przypomnieć, że przyroda jest naszym dziedzictwem narodowym. Jest tym co zostawimy następnym pokoleniom. Z perspektywy kilkudziesięciu lat życia, wiem że sporo tej przyrody utraciliśmy, sporo zmieniliśmy, ale jest jeszcze bardzo dużo przyrody do zachowania. Bez niej nie będzie
Skoszone słoneczniki, posiane oziminy, ścierniska po kukurydzy. Po co się śpieszyć? Po co lecieć jeszcze bardziej na południe, skoro tyle tu jedzenia a i drapieżników w sam raz. Wystarczy połączyć się w stado. Może być różnogatunkowe. Jery, makolągwy, czasem dzwońce,
Przyszedł dziś listopad. Kilka dni później od kiedy zaczął się naprawdę. Ten szary, wilgotny i chłodny. Mżawka miesza się z mgłą. Po słońcu nawet poświata nie została w dolinie. Początek listopadowo-grudniowych szarug. Jeszcze trochę dęby trzymają jesiennego fasonu. Trochę buki.
Przemierzam Polskę w różne strony i usłyszałem dziś w radiu o Wąsopadzie. Czyli męskich problemach z rakiem jąder i prostaty. Wręcz zachęcano do zapuszczenia wąsa na listopad. Nie mam jakoś do wąsów pociągu i nawet nie o odwagę chodzi na
Trochę na siebie czekaliśmy. Ja całe życie, a ona sporo dłużej. Cieszy mnie kolejna kometa w moim życiu. Zawsze to jakieś urozmaicenie codzienności. No i radość, że przesądni i ci wszyscy od teorii spiskowych znów widzą znaki na niebie. Szału
Jak mi już tak bardzo brakuje tundry…, to patrzę na gęsi, które u nas zimują. Mimo, że latają w ogromnych stadach to w ich obrębie trzymają się rodzin. Podczas żerowania na polach, trzymają się razem w mniejszych grupkach. Widać wyraźnie,
Gdyby tak Turnauem opisać dziś Góry Złote, to trzeba by sparafrazować „Bracką” i napisać, a może nawet zaśpiewać „Nie od złota złote, lecz od drzew”. Nie mogłem się nacieszyć intensywnym Złotem Gór Złotych. Nawet rydze były jakby bardziej intensywne. Wszystko
Szła w znanym tylko sobie kierunku. Swoim tempem, swoją drogą. Duże, spróchniałe drzewo, leżące już jakiś czas na dnie lasu zachęcało do wędrówki. Gładko, bez przeszkód pięła się nieco pod górkę i podążała autostradą martwego drewna. Wydawało mi się, że
Jakoś patrząc w niebo, gwiazd nie widać. Kolejny dzień z chmurami zabrał szansę na zobaczenie komety. Ze spuszczoną głową, jak żołnierz u Broniewskiego, przyszło mi patrzeć na namiastkę gwiazd. Na gwiazdosze. Choć same w sobie w sumie są gwiazdami dna
To, że rzeka przyciąga życie, to niby rzecz oczywista. To, że dzieje się to wiosną to również truizm. Jesień odrzańska to setki podróżnych, którzy korzystają z tej wodnej autostrady. Na główkach czaple polują na ryby, które właśnie zbijają się w zimowe