Jakoś patrząc w niebo, gwiazd nie widać. Kolejny dzień z chmurami zabrał szansę na zobaczenie komety. Ze spuszczoną głową, jak żołnierz u Broniewskiego, przyszło mi patrzeć na namiastkę gwiazd. Na gwiazdosze. Choć same w sobie w sumie są gwiazdami dna
To, że rzeka przyciąga życie, to niby rzecz oczywista. To, że dzieje się to wiosną to również truizm. Jesień odrzańska to setki podróżnych, którzy korzystają z tej wodnej autostrady. Na główkach czaple polują na ryby, które właśnie zbijają się w zimowe
W uszach brzmi „Haja o que houver” Madredeus. Cokolwiek się stanie… To co dzieje się na świecie trochę mnie hamuje przed pisaniem. Agnieszka Holland dość trafnie stwierdziła, że „światem rządzą potwory”, bomby jak leciały tak lecą. Dziś zginęły dzieci w
Ostatnie dni to festiwal mgieł, a w zasadzie festiwal tajemnic. Na łąkach mgła podnosi się szybko i splata z zachodem słońca, po czym przechodzi w szarości i noc. Zanim wzejdzie księżyc, biel mgieł wydaje się rozświetlać ciemność nieuchronnej nocy. Mgła
Zanim wzszedł, zanim się zaczerwienił wieczorową porą, najpierw wprowadził mnie w osłupienie, bo go zwyczajnie nie było. Był za siedmioma wałami, siedmioma mgłami i siedmioma łęgami. W końcu i Odra doczekała się czasu księżycowego i zaćmiła się czerwienią czerni. On
Zasnąć wołają hormony! Zasnąć! Cytując Andrzeja Waligórskiego „Jesień idzie – nie ma na to rady”. Widać to u susłów w dolinie Łachy. Czas już pomyśleć o dobrym otłuszczeniu, o głębokiej norze i świętym spokoju. Samicom jakby łatwiej. Po urodzeniu młodych,
Częściej widzę je w miastach, a że tam za często nie bywam, to nie widzę ich zbyt często. Sporo o szczurach wiadomo. Jednych obrzydzają inni je jedzą. Od skrajności w skrajność. Dziś jednak nie chcę skupiać się na ich PR.
Las. Ciemny, w którym światło skrada się po blaszkach liści i tylko czasem dociera do nagiej ściółki, z której strzelają lichtarze kruszczyków sinych. Strzeliste jak gotyk, zdobne jak barok ale skomplikowane jak proces ewolucji. Widzisz owada? Skrzydła? Oczy? Podwinięty odwłok?
Dzień pełen smutków lejących się z nieba nie ułatwia dymówkom zdobywania pokarmu. Lato zapewne jeszcze się pojawi, ale na razie zmagamy się z jakąś niezapowiedzianą jesienią. Deszcz lał się dziś z zachmurzonego nieba. Dymówki zbiły się w duże stada i
Liczysz do trzech, są dwa. Liczysz do dwóch jest jeden. Wczoraj poleciał pierwszy, dziś drugi. Trzeci ćwiczy. Może poleci jutro. Pogoda dopisała, a koszenie łąk nakarmiło maluchy do syta. Dorosłe po karmieniu mają czas na odpoczynek, a młode leżakują w
Jakieś trzaski, szmery, gaworzenie. Niby nikogo nie ma a jednak ktoś tam jest. Na ścianie przylepione odchody tych co niby ich nie ma. Trochę jak herbata granulowana, małe bobki z chityny rozsypują się w palcach. To już dobry trop. W
Z pewnością nie był to Czajkowski i jego „Jezioro łabędzie”. Nie był to Grieg i jego „W grocie Króla Gór”. Nie, nie było tu też Brahmsa i jego „Tańca Węgierskiego”, nie było Grażyny Bacewicz i jej „Pożądania”. Jedyne co tu