Uprzejmie donoszę, że dziś tj. 24 lutego 2024, obudziły się susły moręgowane, w wolierze w Trzcinicy Wołowskiej. Trzy! I w zasadzie tyle.
Sołtys jak malowany. Krzyżówki się krzyżują i z tego krzyżowania generalnie wychodzą dość wierne kopie krzyżówek. Czasem w populacji pojawiają się geny kaczek udomowionych, będących niegdyś dzikimi krzyżówkami, czasem pojawi się jakaś mutacja i mamy takiego sołtysa pośród dzikich ptaków.
Widziałem jak nornica poszła gdzieś pod stary pieniek świerka. Gdzieś w zmurszały świat korzeni i nigdy niedostępnych jam. Wiatr nad omszonymi górami stołowymi pni szalał zacinając deszczem. Wokół dużo ściętych drzew, pobojowisko. Powykręcane rzeźby gałęzi. Powyżej trzydziestu centymetrów nad ziemią
Pierwsze sceny z „Pachnidła” Patricka Süskinda pojawiły mi się w oczach, gdy tylko w zszarzałych liściach paklonu dostrzegłem wyglądającą do mnie miodunkę ćmę. Jak noworodek na dawnym targu, urodziła się w gnijących resztkach uciekającego już świata. Te wiosenne narodziny nowego są
Już nie czerwień, ale jeszcze nie fiolet. Stężony różowy, gęsty! Rozcieńczany słońcem, rozlewany wzrostem w końcu nabierze barwy z nazwy. Na dziś purpurowy lepiężnik różowy wypełznął z wnętrza ziemi i zamienił dolinkę strumyka w kolczastą narzutę. Bez pośpiechu, każdy strzela
Już idą. Odwracają czarne liście olch, które leżą tu od zeszłej jesieni. Wychodzą z czarnej brei murszów rozpuszczonych w tym, co leci z nieba w ostatnich miesiącach. Prostują swoje zielone tasiemki liści, rozchylają je na boki by dać miejsce kwiatom.
Jakiś skowronek, lepiężnik nad strumykiem, dzierlatka zaśpiewała, żuraw już na gnieździe. W szare życie wkracza życie pełne kolorów, dźwięków, sylwetek i ruchu, a ciepłe już słońce idzie powyżej lasu. Już wyżej, już zagląda do okien dachowych. Na polach czajki przyglądają
Nie ma co pisać, nie ma co mówić. Wystarczy patrzeć. Wystarczy słuchać. Patrzeć i słuchać. Bacha choćby. Bacha granego na bandoneonie. Bacha, którego gra Claudio Constantini. Milknę, słucham. Niebo na Ziemi. Niebo w społecznym rezerwacie przyrody Fundacji Przyrodniczej pro Natura w
To nic, że w lutym ma być zima a jest przedwiośnie. Robotę robi temperatura, która budzi cebulki, bulwki, kłącza geofitów i pcha ich kwiaty ku słońcu. Dziś zaglądnąłem do śnieżyczek przebiśniegów i zaskoczyło mnie kilka tysięcy białych, wrzecionowatych i wolno
Szarość zimowych traw, ich płowość, to rodzaj bardzo dobrego tła, do którego przez tysiące lat przystosowywały się sarny. O ile widać je zbyt dobrze na zielonych oziminach, czy nawet śniegu, to giną w beżach i szarościach ubiegłorocznych roślin. W zagłębieniu