Świat między początkiem października a końcem kwietnia wydaje się być jakiś taki jednolity. Trochę powyżej zera, trochę słońca. Ani to zima, ani wiosna, może trochę jesień. Łabędzie krzykliwe jak były na polach jesienią, tak też dzieje się i w kwietniu.
Wokół ziąb, chłód, mżawka i przeszywający wiatr. Szaro. Na oziminie jest jednak cieplejsze miejsce, które swoją energią parzy w palce wchodzące na nie żurawie. Coś dzieje się miedzy nimi i zaczynają tańczyć, skakać, okręcać się. Młodszy uczy się od starszego.
Wręcz frasobliwy. Czym się smuci? O czym myśli? Nie wiem. Pewnie mu w głowie wiosna, bo drugi siedzi za miedzą. Wiem o co mógłby się martwić, a może nawet o co powinien. Z pewnością o zanikanie miedz, o znikające zadrzewienia
Ten to sprawdzi każdy kopczyk w trzcinowisku. Po piżmaku, gniazdo po wyklutych gęgawach, barłóg po dzikach. Może da się tam coś znaleźć, może będzie to dobra czatownia a może miejsce do odpoczynku. Wiem, że zawsze patrzą gdzie idę. Krążą, niby
Świat, do którego mało kto dociera. Tam królują bobry. Oddzielone od ludzi głębią Odry, żyją własnym rytmem i własnymi szlakami. Ścieżki w trzcinie są tu regularnie odnawiane. Każda droga prowadzi do wyspiarskich drzew, które zgodnie z głodem są ścinane i
Przechodziłem obok dużego sklepu z telewizorami. Z kilkudziesięciu ogromnych monitorów patrzyły na mnie kolorowe ryby. Na mniejszych i większych ekranach wszystkie ryby były wielkie, kolorowe i płaskie. Gdy jestem pod wodą, w jakimś starorzeczu, rzece wszystkie ryby są trójwymiarowe, woda
Liście, liście, liście. Tak szybkiego sezonu dawno nie było, a wiosna biegnie do przodu z wyprzedzeniem blisko trzech tygodni. Na obrazku, dla wnikliwych kolonia czapli siwych. Liczyłem z dołu, liczyłem z góry. W tym roku w Krainie Łęgów Odrzańskich w
Płytko, zacumowane przed odpłynięciem, przed odlotem. Część na kotwicy płetwiastych nóg. Inne szukają kotwicowiska, ciągnąc za sobą jakieś dryfkotwy. Wieczorna bryza ustawia je dziobami do wiatru. Nie będą tu długo. Zjedzą, napiją się i wieczorem wrócą do odrzańskich portów. Na
Szybki, gorący, trochę zwalniający po południu. Dzień. Po nocnym zdobywaniu pokarmu, czas na odpoczynek, na bezruch. Ich noc, nasz dzień, światy dwa. Aktywna gdy my śpimy, gdy my nie śpimy ona nie aktywna. Jej cichy głos biegnie pośród drzew, przeszywając
Ponoć znów zbliża się do nas pył znad Sahary. Mają paść rekordy ciepła w kwietniu i znów pogmatwany klimat ma pokazać, że może z nami robić co chce. Lato w kwietniu bywało, ale bywała też zima. Na ochłodzenie myśli o