Cały sezon na szpilkach! Od wczesnej seledynowej wiosny, przez zieleń dusznego lata, po przedzimie, kiedy to modrzew szykuje się do zimy a jego szpilki oddają całe słońce długich dni. Wszędzie tam gdzie jest, zapala teraz las głębokim wnętrzem słońca. Jego
Ten czas kiedy już opadanie złota jesień, ten czas kiedy szarość listopada zabiera codzienne niebo, ten czas kiedy oko szuka czegoś, czego można by się przyczepić choć na chwilę. Kalina! Ta jeszcze trzyma fason i świeci czerwonymi latarniami. Kilka krzewów
Miałem taki epizod w życiu, wtedy kawał życia, dziś to już mniej niż 10% tego co przeżyłem i ciągle się ten % zmniejsza. Ale! To był cudowny czas w moim życiu i ilość pracy w terenie, bycia czasem z ludźmi,
We wrześniu, a nawet już w końcu sierpnia świat żółkł z dnia na dzień. Czesław Niemen śpiewał kiedyś, że „Mimozami jesień się zaczyna, złotawa krucha i miła…”, dalej było już tylko lepiej bo Tuwim jak przystało na wrażliwego człowieka, autora
Jeszcze nie zamarzło oczko wodne, jeszcze można popływać w ciszy. Zanim zima, zanim chłód. Chwilę przed mrozem usiadły w śródpolnej kałabani, rodziną okrojoną z reszty dzieci. Dostojnie pływały i piły wodę po kukurydzianej diecie z pobliskich pól. Tak bardzo chciałem
Dwa dni temu minęła kolejna rocznica śmierci Brunona Schulza… Człowieka innego niż wszyscy. Patrzyłem w noc, patrzyłem jak wschodzi Orion! W podobnych dniach, w 1942 roku, Bruno został zastrzelony. Zabrany światu z nieopublikowanym „Mesjaszem”. Świat został ograbiony z kolejnego dzieła
Powiało mi dziś Hieronimem Boschem, światło na rzece niczym żółcią dominujący jego „Raj na ziemi” przytrzymał mnie dłużej w rzecznej oazie. Wodny ogród w Edenie. Wszędzie pusto, zimny mrozu powiew, a tu spotkali się wszyscy. Cała ta pospolitość krzyżówek w
Szaro Szumiący ciszą listopad Z nieba mżawka, tak rzadkie zjawisko w ostatnich latach I ten przejmujący chłód Sarny już stadne, już przebrane w zimę Oziminy nabrały zieleni Czas czekania Udręki dla tych co nie znoszą listopada Wyzwań dla tych co w autach Melancholii dla tych co poszukują Jakiś myszołów, kruk,
Ospała jesień cięgnie się krótkimi dniami. Jakaś sikora zaśpiewa niewidoczna, strzyżyk też i gil. Tych ostatnich jakby więcej. Woda leniwie sączy się do Bałtyku a na niej bez pośpiechu tańczą nurogęsi. Przecinają zatoki, czasem przez nurt suną swymi wrzecionowatymi ciałami.
W ciszy. Przy głosach przelotnych ptaków.