Snuł się wolno, bez jakiegoś większego pośpiechu. Mijał stare sosnowe szpilki, szyszki i gałązki. Z wdziękiem i gracją. Chciałoby się powiedzieć krok po kroku, ale tu brakuje nieco języka by to jakoś ubrać w słowa. Zatem centymetr po centymetrze zaskroniec
Lecą z pól. Ciągną do wody. W walce z wiatrem, pod wiatr, wbrew aurze. Muszą tylko dotrzeć do bezpiecznej przystani. Zatoki otoczonej szuwarami. Za nimi długa droga, gdzieś z dalekiej Skandynawii i Rosji. Miały okazje widzieć piękny kraj, od lat
Nie, nie jest to samotna wieża! To właśnie tam każdego wieczoru płomykówki wylatują na polowania, karmią swe młode i robią wrzask szeptem. To właśnie pod pierzyną z mgły krzyczą żurawie, które przylatują na łąkową sypialnię. To stado kruków na dziś
Wiosna nie jest zachłanna i czasem jesieni coś pozostawi. W fiołkowisku liście fiołków łapią jeszcze zapasy do marcowego wybuchu, ale niektórym okazom nie chce się czekać. Kwitną jesienią. Widać pasuje im czas, gdy noc i dzień są sobie równe. Mimo
Spotkali się na dróg rozstaju. Ona spod sosny. On spod sosny. Chłopak z najbliższej wioski. Ona odświętnie ubrana w sukienkę w kropki, on w takim samym garniturze. Czekali długo by się ujawnić. Zimę, lato, aż do jesieni. Dokąd pójdą po
Czarne niebo a nim migoczą gwiazdy wszelakie, planety i on – Wielki Jowisz z Księżycami Galileuszowymi. Trochę gołym okiem, może lornetka, może coś więcej. Patrzysz na wschód i wszystko jasne, choć ciemno! Jowisz zbliżył się do nas najbliżej od 60
Skoszona łąka, apokalipsa po zdarzeniu. Widok jakby wcześniej ktoś złamał pieczęć i czterech jeźdźców apokalipsy miało za chwilę ruszyć przed sądem ostatecznym. Nic takiego się nie wydarzyło. Z pobliskiej kukurydzy wyszedł lis. Jeden, który szukał choć jednego sprawiedliwego na łące.
Tuż za malinowym chruśniakiem, na piaszczystej wydmie kwitną ciągle goździki kropkowane. Już nie tak wzniesione i odważne jak w cieple gorącego lata. Kładą się, rozciągają nad liśćmi jastrzębca kosmaczka i próbują opierać się na szczotlichach siwych. Jednak przybite deszczem kwiaty
Pustka nadchodzącej jesieni, nie musi oznaczać pustki na polach. Czas wykopków, takich jak z „Blaszanego bębenka” Grassa, chyba już nie wróci. Nie ma palących się łęt, małych wozów z kartoflami, nikt nie zbiera rękoma ziemniaków, nie wrzuca pyr do worków
Trochę rozkojarzony, trochę za młody, trochę sam. Czas rykowiska to czas testosteronu, który rozlewa się po lasach, jeziorach, stawach i łąkach. Nie wszystkim dane będzie cudowne połącznie. Nasz młodziak będzie musiał trochę poczekać na swoje potomstwo, jeśli dożyje swego czasu…Oby