Tak wiem, nie wolno używać telefonu podczas jazdy. Zatrzymałem się jednak, by szybko, telefonem zarejestrować tę parę. On zbliża się wolno ku jesieni. Ona ciągle żyje w wiośnie. Między nimi granica nie do pokonania. Niebezpieczna krajówka. Wokół mgła. To nic,
Jeszcze kilka tygodni temu pąk kozibrodu otwierał swe żółte płatki, by zabłysnąć malutkim słoneczkiem. Zagubiony w zielonej trawie był małą gwiazdą w kosmosie rozległych łąk. Czas jednak biegnie swoim tempem i ten jego upływ widać na kozibrodziej głowie. Słowo „zmiana”
Niepozorne, gdzieś w lesie a jednak niezwykłe! W Wielkopolskim Parku Narodowym w takim oczku śródleśnym traszki grzebieniaste znajdują tu miejsce do rozrodu. Potrzebują wody. Szukając wodnych chrząszczy napatrzyłem się na traszki, ale nie na chrząszcze. Tak czy inaczej woda w
Gwiazdy gdzieś za chmurami, jakby nocy żałował ktoś dla patrzących. W uszach sączył się jeszcze Gotan Project, kiedy gołe stopy dotknęły mokrej łąki. Daleko od ludzi, od świata sączącego się z błękitnych ekranów, które rozświetlały mijane wcześniej domy. Wszyscy zamiast
Snuł się wolno, bez jakiegoś większego pośpiechu. Mijał stare sosnowe szpilki, szyszki i gałązki. Z wdziękiem i gracją. Chciałoby się powiedzieć krok po kroku, ale tu brakuje nieco języka by to jakoś ubrać w słowa. Zatem centymetr po centymetrze zaskroniec
Lecą z pól. Ciągną do wody. W walce z wiatrem, pod wiatr, wbrew aurze. Muszą tylko dotrzeć do bezpiecznej przystani. Zatoki otoczonej szuwarami. Za nimi długa droga, gdzieś z dalekiej Skandynawii i Rosji. Miały okazje widzieć piękny kraj, od lat
Nie, nie jest to samotna wieża! To właśnie tam każdego wieczoru płomykówki wylatują na polowania, karmią swe młode i robią wrzask szeptem. To właśnie pod pierzyną z mgły krzyczą żurawie, które przylatują na łąkową sypialnię. To stado kruków na dziś
Wiosna nie jest zachłanna i czasem jesieni coś pozostawi. W fiołkowisku liście fiołków łapią jeszcze zapasy do marcowego wybuchu, ale niektórym okazom nie chce się czekać. Kwitną jesienią. Widać pasuje im czas, gdy noc i dzień są sobie równe. Mimo
Spotkali się na dróg rozstaju. Ona spod sosny. On spod sosny. Chłopak z najbliższej wioski. Ona odświętnie ubrana w sukienkę w kropki, on w takim samym garniturze. Czekali długo by się ujawnić. Zimę, lato, aż do jesieni. Dokąd pójdą po
Czarne niebo a nim migoczą gwiazdy wszelakie, planety i on – Wielki Jowisz z Księżycami Galileuszowymi. Trochę gołym okiem, może lornetka, może coś więcej. Patrzysz na wschód i wszystko jasne, choć ciemno! Jowisz zbliżył się do nas najbliżej od 60