Gdzieś na skraju moreny, gdzieś u stóp spękanych sosen rozsiadły się fabryki perfum. Małe reaktory nasycające wilgoć powietrza swoim wyobrażeniem o pięknie. Jakże nam/mi bliskim. W taki dzień jak dziś trzeba się położyć i mieć je na wysokości oczu. Odlane
Wysiadywanie, a w zasadzie jego końcówka trwa. W każdej chwili mogą pojawić się maluchy. Póki co wokół gniazda inne ptaki też nie próżnują. W platformie/budce Konieczny-Łukasik szaleją w najlepsze wróble. Dzielą pokoiki ze szpakami, czasem pojawia się mazurek. Ten ostatni z
Są dwa podejścia do ochrony przyrody. Obydwa słuszne i potrzebne. Pierwsze to „nature conservation” czyli ochrona przyrody polegająca na zachowaniu procesów. Takie podejście nadaje się do starolasów, łągów nadrzecznych, puszcz wszelakich, lasów górskich, tego co powyżej lasu w górach. Oczywiście
Trwa monitoring barczatki kataks. W Dolinie Łachy ten gatunek ćmy ciągle jeszcze wystękuje. To ciepłolubna barczatka, która do rozrodu potrzebuje nagrzanych kseroterm, nasłonecznionych wzgórz i okrajków. Szuka się teraz oprzędów i gąsienic, bo zobaczenie dorosłego osobnika to dość trudna sprawa.
W jednej chwili zmyty został cały pył codzienności. Zniknęły wszystkie nasze dzienne sprawy. Przyszedł deszcz. Nagły, ulewny, życiodajny. W jednej chwili kałuże wyłowiły seledyn pyłków sosny i zamieniły się w nieprzebyte akweny porośnięte męskim pierwiastkiem obecnej wiosny. Zanim pochłonie je
Trudno uwierzyć, że gdy wokół czajki znikają wydawać by się mogło bezpowrotnie, w Dolinie Łachy mamy w tym roku rekordowe lęgi. W społecznych rezerwatach przyrody Fundacji Przyrodniczej pro Natura dzieją się dobre rzeczy dla przyrody. Wygląda na to, że będzie
Nie ma już światła. Jeszcze nie noc ale o dniu ciężko pamiętać. Dzień zamyka kukułka, która na skraju zrębu krzyczy światu są monotonną synkopą, niby rytmiczne kuku ale zaburzane jakimś odległym śmiechem, zwolnieniem to znów wpadającym w rytm dźwiękiem. Jazzowo.
To już tradycja. Rozkwita glicynia i już od razu pojawia się zadrzechnia, raczej fioletowa. Od kilku dni ta czarna baryłka krąży mi po podwórku i napełnia przestrzeń odgłosami pojedynczego bombowca. Pszczoły miodne i murarki wyglądają przy niej na małe awionetki
Dlaczego chruśniak miałby być malinowy tylko i dlaczego Leśmian miałby się z tego powodu obrazić. Tego nie wiem, ale gęste zarośla rdestnicy pływającej są idealnym miejscem do zasadzek i odpoczynku zaskrońców. Tuż pod rdestnicą czernią się już malutkie u-booty kijanek,
Daniel jak daniel. Taki nie za duży, ale już nie taki malutki. Patrzył na mnie długo w samo południe i wszystko byłoby ok, gdyby nie mistrz drugiego planu. Drugi daniel za wszelką cenę, chciał być na fotografii. Obiektyw w lewo,