Co musiał czuć Jean Sibelius patrząc gdzieś tam w Skandynawii na pojawiające się wiosną łabędzie, by napisać tak wzruszający poemat? Tego zdaje się już nie dowiemy, bo nie ma ani rękopisu nut, ani żadnych zapisków kompozytora na temat tego utworu.
Chciałem napisać, że były spłoszone, zdezorientowane, o mały włos nie wpadłyby na jedną z dróg expressowych. Jednak nie o tym. Po drodze słuchałem Berlińskich Filharmoników, którymi dowodził niezrównany Claudio Abbado a ci grali jak z nut 5 Symfonię Mahlera, jego
Trochę przy okazji, trochę z ciekawości trafiłem wczoraj na spektakl „Prowadź swój pług przez kości umarłych” Olgi Tokarczuk, grany w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi. Wcześniej czytałem książkę, wcześniej widziałem też film Agnieszki Holland. Przyznać muszę, że to co
Goethem zapachniało? Wirujące drzewa, pytania do ojca, trochę taniec śmierci z życiem i na koniec wygrywa Śmierć, która zabiera dziecko do wieczności, a w języku biologicznym do obiegu węgla, azotu i paru jeszcze innych pierwiastków. „Król olch” Goethego, jakże ważny
Mimo zimowej ciszy ptaków, na polach koncert trwa. Krzykliwe krzyczą krzykliwy koncert na polach. Od cichych trąbek, wręcz przygasłych flażoletów, przez rożki, obój Tytusa Wojnowicza, klarnety, fagoty, kontrafagoty, przez saksofony Garbarka, saksofony Kennego Garreta przez trąbkę pop jazzowego Chrisa Botti,
Warto dziś przypomnieć, że przyroda jest naszym dziedzictwem narodowym. Jest tym co zostawimy następnym pokoleniom. Z perspektywy kilkudziesięciu lat życia, wiem że sporo tej przyrody utraciliśmy, sporo zmieniliśmy, ale jest jeszcze bardzo dużo przyrody do zachowania. Bez niej nie będzie
Gdyby tak Turnauem opisać dziś Góry Złote, to trzeba by sparafrazować „Bracką” i napisać, a może nawet zaśpiewać „Nie od złota złote, lecz od drzew”. Nie mogłem się nacieszyć intensywnym Złotem Gór Złotych. Nawet rydze były jakby bardziej intensywne. Wszystko
Mokry piach, ubogie siedlisko, ledwo mchy, jakiś pojedynczy torfowiec. Mineralny podkład z piasku. Trudno tu o azot, trudno w ogóle. Tam gdzie bujne pokrzywy i dziki bez, nasza bohaterka nie miałaby szans. W borach, na ubogich glebach brakuje azotu, który
Dziś zatrzymują mnie na dłużej, te ostatnie, plamy akrylowych płatków przyklejonych do zieleni późnej wiosny. Kąkole wracają niczym Feniks z popiołów i przypominają nam o kwietnych polach, które były utrapieniem dawnych rolników, młynarzy, piekarzy i wszelkich wątrób co trafiły na
„Lewa noga normalna rzekłbyś optymistyczna trochę przykrótka chłopięca w uśmiechach mięśni z dobrze modelowaną łydką” Tak o jednej z nóg Pana Cogito pisał Zbigniew Herbert w wierszu „O dwu nogach Pana Cogito”. Ciekaw jestem jak by opisał nogi Pana Cermbyx, skoro ten ma ich nie dwie