Krasy miał wachtę! Pozostałe dwie dzikie świnie spały w najlepsze. On patrzył na mnie, ja na niego. Wiedział, że kumple (kumpele) chcą spać więc miał dylemat. Podpaść śpiącym i ich budzić, czy narazić śpiących i podpaść śpiącym. Trwał w bezruchu.
Gdy wokół zima, gdy dokucza, gdy mróz to pokarmu trzeba szukać gdzieś wyżej. Tu z pomocą przychodzą wierzby, które swe delikatne witki zwieszają nad rowami Żuław. W pustce rolniczych pustyń każda wierzba jest jak oaza na ergu. Przyciąga do siebie
Odra ściąga do siebie wszystko co żyje. Zima tu łagodniejsza a i dostęp do rozmarzniętej wody łagodzi objawy chłodów. Zimują tu również łyski, które od tego roku mogą u nas odetchnąć z ulgą. Mogą też próbować odbudowywać liczebność, w której
Jeden akt bo i czasu mało. Przed chwilą jeszcze ciemno, a oświetleniowcy pracują dziś tylko przez chwilę. Potem wróci szarość codzienności i scena znów będzie kupką wilgotnego siana. Rano jednak warto na balocie zatańczyć, poszukać swojego miejsca i być emisariuszem
Goethem zapachniało? Wirujące drzewa, pytania do ojca, trochę taniec śmierci z życiem i na koniec wygrywa Śmierć, która zabiera dziecko do wieczności, a w języku biologicznym do obiegu węgla, azotu i paru jeszcze innych pierwiastków. „Król olch” Goethego, jakże ważny
Wszędzie lód, wszędzie zima zatrzymuje codzienność, zamraża, to co popłynęłoby już dawno gdzieś dalej, gdzieś do Szczecina. Odra staje się domem tysięcy zimujących ptaków. Wieczorem wracają z polnej tułaczki i piją, piją, piją. Tak bardzo pragną, że nic ich nie
Rozsypane siano na drodze, jakieś resztki opadłe podczas transportu, przyciągnęły do siebie tych co żyją z rozsypanego. Szaro, na szarym poboczu, na szarym płocie. Jedna po drugiej wracały do rozsypańca. Dziobały, zmieniały pozycję czubka, który mógłby wyrażać ich chwilowe emocje
Odpowiedź wydaje się być oczywista, że nie, choć wielu ludzi chciałby by byli oni podobni do nich samych. Podobnie myśleli, podobnie robili a najlepiej jeszcze wyglądali. Ktoś jednak chciał by była zmienność. Ta ktosia, bo to ewolucja bardzo lubi zmienność.
Mimo zimowej ciszy ptaków, na polach koncert trwa. Krzykliwe krzyczą krzykliwy koncert na polach. Od cichych trąbek, wręcz przygasłych flażoletów, przez rożki, obój Tytusa Wojnowicza, klarnety, fagoty, kontrafagoty, przez saksofony Garbarka, saksofony Kennego Garreta przez trąbkę pop jazzowego Chrisa Botti,
To właśnie zima sprawia, że rzeki napełniają się życiem, wręcz są jak anteny łapiące to życie i koncentrujące je w swoim nurcie. Zamarznięte zbiorniki wodne o tej wodzie stojącej, bezsilne wobec mrozu, oddają rzekom pierwszeństwo opiece, zwłaszcza okołonocnej, nad tysiącami