Wszędzie lód, wszędzie zima zatrzymuje codzienność, zamraża, to co popłynęłoby już dawno gdzieś dalej, gdzieś do Szczecina. Odra staje się domem tysięcy zimujących ptaków. Wieczorem wracają z polnej tułaczki i piją, piją, piją. Tak bardzo pragną, że nic ich nie
Rozsypane siano na drodze, jakieś resztki opadłe podczas transportu, przyciągnęły do siebie tych co żyją z rozsypanego. Szaro, na szarym poboczu, na szarym płocie. Jedna po drugiej wracały do rozsypańca. Dziobały, zmieniały pozycję czubka, który mógłby wyrażać ich chwilowe emocje
Odpowiedź wydaje się być oczywista, że nie, choć wielu ludzi chciałby by byli oni podobni do nich samych. Podobnie myśleli, podobnie robili a najlepiej jeszcze wyglądali. Ktoś jednak chciał by była zmienność. Ta ktosia, bo to ewolucja bardzo lubi zmienność.
Mimo zimowej ciszy ptaków, na polach koncert trwa. Krzykliwe krzyczą krzykliwy koncert na polach. Od cichych trąbek, wręcz przygasłych flażoletów, przez rożki, obój Tytusa Wojnowicza, klarnety, fagoty, kontrafagoty, przez saksofony Garbarka, saksofony Kennego Garreta przez trąbkę pop jazzowego Chrisa Botti,
To właśnie zima sprawia, że rzeki napełniają się życiem, wręcz są jak anteny łapiące to życie i koncentrujące je w swoim nurcie. Zamarznięte zbiorniki wodne o tej wodzie stojącej, bezsilne wobec mrozu, oddają rzekom pierwszeństwo opiece, zwłaszcza okołonocnej, nad tysiącami
Szła w znanym tylko sobie kierunku. Swoim tempem, swoją drogą. Duże, spróchniałe drzewo, leżące już jakiś czas na dnie lasu zachęcało do wędrówki. Gładko, bez przeszkód pięła się nieco pod górkę i podążała autostradą martwego drewna. Wydawało mi się, że
Jakoś patrząc w niebo, gwiazd nie widać. Kolejny dzień z chmurami zabrał szansę na zobaczenie komety. Ze spuszczoną głową, jak żołnierz u Broniewskiego, przyszło mi patrzeć na namiastkę gwiazd. Na gwiazdosze. Choć same w sobie w sumie są gwiazdami dna
„Lewa noga normalna rzekłbyś optymistyczna trochę przykrótka chłopięca w uśmiechach mięśni z dobrze modelowaną łydką” Tak o jednej z nóg Pana Cogito pisał Zbigniew Herbert w wierszu „O dwu nogach Pana Cogito”. Ciekaw jestem jak by opisał nogi Pana Cermbyx, skoro ten ma ich nie dwie
Jeśli nie ma zagrożeń, gdy nikt się nimi nie przejmuje, wtedy te szybkie zwierzęta stają się oazą spokoju. Wulkanem bezruchu. Dziś kątem oka zauważyłem dwa zające, które kicały w moim kierunku. Ja liczyłem gniazda mew, a one skracały dystans. Zatrzymywały
Są dwa podejścia do ochrony przyrody. Obydwa słuszne i potrzebne. Pierwsze to „nature conservation” czyli ochrona przyrody polegająca na zachowaniu procesów. Takie podejście nadaje się do starolasów, łągów nadrzecznych, puszcz wszelakich, lasów górskich, tego co powyżej lasu w górach. Oczywiście