Morski może być kolor, statek, grzbiet fali. Może być też biegus morski i jak sama nazwa wskazuje jest bardzo morski. U nas czasem na przelotach, ale ten akurat osobnik można by rzec „barentski”. Oprócz skalistego wybrzeża gnieżdżą się w wysokogórskiej
Zanurzona w sosnowej korze, przysiadła na chwilę i z ciekawością ignorowała mnie tak bardzo, że podchodząc do drzewa czułem się pominięty. Choć jej oczy doskonale wiedziały, że idę i cały czas kontrolowała dystans. Widać go nie przekroczyłem. Od pierwszego wejrzenia
Tam gdzie kończy się tajga, tam zaczyna się wielka otwartość. Tundra. Po drodze jeszcze lasotundra, sporo zarośli brzozowych, a potem już tylko dal, krzewinki i pustka. Gdyby nie wzgórza i pagórki świat bez drzew byłby monotonną stolnicą. Granic lasu z
Nie wszystko co inne nie musi być różne, przeciwne bywa takie samo. Czasem tylko opakowanie jest nieco inne, ale za to różnorodność większa. Będę wracał do północy, gdzie różnorodność ciągle jeszcze wygląda na mało przekształconą. Proszę sobie wyobrazić, że gdzieś
Doświadczanie świata to jeden z elementów, bez którego trudno zrobić następny krok. Kiedy kolejne lata mijają tak jakoś szybciej niż czterdzieści lat temu, spotkanie z ulotną może stać się celem. Z zachmurzonego nieba zorza się nie urodzi, czasem trzeba cofnąć
Wybuchły dzwonki nad murszem. Wystrzeliły. Dzwonią na wietrze i malują dno lasu bielą nową dla tej wiosny. Całe łany. Niezwykłe to życie. Kruche, ulotne ale powtarzalne. Każdego roku nowe, ale trochę stare. Od 45 lat widzę je każdego roku. Siadam
Dziś, 87 urodziny Dwójki, radia innego niż wszystkie. Radia na najwyższym poziomie pośród kultur wysokich i kultur unikalnych. To miejsce, w którym można dotknąć tego co kunsztowne, perfekcyjne i odświętne. Tak, tak tu święto jest każdego dnia. To filharmonia, którą
Nie wiem czemu, ale każde moje spotkanie z dzierlatkami przywołuje Ulicę Krokodyli Bruno Schulza. Miałem zawsze wyobrażenie, że ten ptak towarzyszył furmankom, z których sypał się obrok dla koni, a te małe duszki korzystały z tego co się usypie. Pewnie
Lutowy świat zasłoniła tiulowa firana z mgły. Wilgotne pnie drzew myły się o poranku zawiesistą wilgocią zawieszoną w ociężałym od niej powietrzu. Wiele słychać, mniej widać. Z pól krzyczały już żurawie. Te lęgowe antyfonalnie, miarowo i te tkwiące jeszcze w
On myślał, że ja go nie widzę. Ja wiedziałem, że on mnie widzi. Pytanie, który pierwszy drgnie. On w tej swojej czapce kudłatej na porożu, ja w tej swojej czapce na głowie. Obydwie czapki zapewniły chwilową niewidzialność. Po czym w