Nie ma cię w cieplejszych krajach. Nie odleciałeś za daleko. W Rzymie tłum czarnych stad maluje horyzont. Francuskie winnice objedzone. Część poleciała szlakiem Don Kichota, a niektóre grzeją się w śródziemnomorskiej części Afryki. To nic, że cię tam teraz nie
Takie małe, białe trochę przemarznięte grudki…Lecą! Takie szare, w czerwonej czapce zziębnięte nieco… Stoją! Takie ciche, z zamkniętymi dziobami i zdławioną krtanią… Milczą! Taka zima, z jesiennym jeszcze czasem i mrozem choć to nie luty… Trwa! Nagle jeden, Z otwartym dziobem i z zakręconą
Padał śnieg, ale nie ma go za wiele. Zimno, ale nie aż tak by poczuć mróz na uszach. Na polach zimuje sporo ptaków. Nie wszystkie żurawie ewakuowały się na zachód. Nie jest źle. Gorzej z powietrzem do wdychania. Wyczuwam palone
Zima. W karmniku ktoś kradnie słonecznik! W zasadzie, to już nie jest zwykłe złodziejstwo, to zaplanowany rabunek. W piątek wsypałem sporo słonecznika do karmnika… kilka kilogramów. Dziś nie ma już prawie nic. Przyjrzałem się nieco i wszystko zrobiło się jasne.
Popadało. Na pole spadło jakieś dwieście łabędzi. Głównie krzykliwe, choć i kilka czarnodziobych znalazło tu swój pas do lądowania. Krzyk na polu, podniecenie i szybkie przejście do żerowania. Z tymi lądowaniami i odlotami łabędzi to historia wybitnie związana z tym
Dedale, Ikary na skrzydłach klejonych woskiem, Łoś na PZL.37 Łoś, Antoine Marie Jean-Baptiste Roger de Saint-Exupéry na Lockheed P-38 Lightning, Czerwony Baron na Fokkerze Dr.I, Franciszek Żwirko I Stanisław Wigura na RWD-6 a nawet Maverick chyba na F/A-18 Super Hornet –
Powiało chłodem. Na karku delikatny podmuch mroźnego powietrza. Przed oczami Zimny dążący do pełni. Przysłaniany biegnącymi chmurami ukazywał się czasem w atmosferycznych dziurach. Uszy, choć skierowane na księżyc odczuwały wibracje gęsich skrzydeł i charakterystyczne odgłosy. Słońce panicznie próbowało rozgonić wał
Jedne przyciągają drugie. Zaczęło się od pary z młodym. Takiej lokalnej co na wczasy za granicę się nie wybiera się od lat. Bo i po co? Ciepło jest, jedzenia dużo, tylko trzeba się czasem schylić. Można bezpiecznie przenocować na małym
Otwieram oczy, otwieram okno i czuję, że przyszła wiosna. Przyleciały jaskółki! Na drutach słychać nawet śpiew kwa, kwa, kwa. Rany jakoś mnie ta rzeczywistość potrafi skutecznie dobudzić! Może to atmosfera meczu, którego nie oglądałem zakrzywiła czasoprzestrzeń. Nie wiem. Oby to
Jakoś ostatnio, może to szarość listopada, spływa do mnie wiele smutnych informacji. Dzieją się różne procesy, nie zawsze proste, nie zawsze oczywiste. Często wynikające z chorób, emocji i całego tego napięcia na świecie. Listopad ma ten swój smutniejszy ryt. Może