Spotkali się na dróg rozstaju. Ona spod sosny. On spod sosny. Chłopak z najbliższej wioski. Ona odświętnie ubrana w sukienkę w kropki, on w takim samym garniturze. Czekali długo by się ujawnić. Zimę, lato, aż do jesieni. Dokąd pójdą po
Czarne niebo a nim migoczą gwiazdy wszelakie, planety i on – Wielki Jowisz z Księżycami Galileuszowymi. Trochę gołym okiem, może lornetka, może coś więcej. Patrzysz na wschód i wszystko jasne, choć ciemno! Jowisz zbliżył się do nas najbliżej od 60
Skoszona łąka, apokalipsa po zdarzeniu. Widok jakby wcześniej ktoś złamał pieczęć i czterech jeźdźców apokalipsy miało za chwilę ruszyć przed sądem ostatecznym. Nic takiego się nie wydarzyło. Z pobliskiej kukurydzy wyszedł lis. Jeden, który szukał choć jednego sprawiedliwego na łące.
Ostatnio błądziłem trochę po warsztatach, niekoniecznie samochodowych, które pod naporem szumu lądujących samolotów, odkrywały tajemnice ludzkich celów, środowisk i przekonań. Wszystko to stało się dla mnie metaforą chmur, które podążały, owszem, w jednym kierunku, ale w różnych miejscach gasiły jedną,
I poszło sobie lato w zapomnienie. Wrzesień przyniósł kolejny posmak jesieni. Zaczerwienił głogi, zaróżowił trzmieliny i nadał krasnych lic kalinowym koralom. Nagle, jakby nie było przejściowego czasu. Przyszła i już. W nocy, o godzinie 3:03. Przemalowała świat swoją mgłą i
Chlup, chlup, chlup, chlup miarowym krokiem idzie procesja po błocie. Niczym żołnierze na pogrzebie Królowej Elżbiety. Po drodze przegoniony wodnik wydarł się na flażolecie. Wylądowały cyraneczki i krakwy. Czaple białe całe czarne od nadchodzącego zmierzchu lądowały na brzozach. Z daleka
Tęcza na niebie oznacza, że jest tęcza na niebie! Nie trzeba się bać. Można wychodzić na dwór. Nikogo nie będą szczepić. To tylko piękne zjawisko optyczne, które…nie istnieje w sensie materialnym. Każdy z nas widzi swoją tęczę. Łuk o promieniu
Tuż za malinowym chruśniakiem, na piaszczystej wydmie kwitną ciągle goździki kropkowane. Już nie tak wzniesione i odważne jak w cieple gorącego lata. Kładą się, rozciągają nad liśćmi jastrzębca kosmaczka i próbują opierać się na szczotlichach siwych. Jednak przybite deszczem kwiaty
Pustka nadchodzącej jesieni, nie musi oznaczać pustki na polach. Czas wykopków, takich jak z „Blaszanego bębenka” Grassa, chyba już nie wróci. Nie ma palących się łęt, małych wozów z kartoflami, nikt nie zbiera rękoma ziemniaków, nie wrzuca pyr do worków
Trochę rozkojarzony, trochę za młody, trochę sam. Czas rykowiska to czas testosteronu, który rozlewa się po lasach, jeziorach, stawach i łąkach. Nie wszystkim dane będzie cudowne połącznie. Nasz młodziak będzie musiał trochę poczekać na swoje potomstwo, jeśli dożyje swego czasu…Oby
Łąki pełne kwiatów chciałem odruchowo napisać, gdy przypomniał mi się widok z doliny. Nie, nie, nie tym razem. Łąki pełne czubajek kań. Małe, duże, parasolki, kule, pociski wszystkie dumnie stojące i piękne. Jest dla mnie rzeczą nie pojętą, że tyle
Kolejny raz zrozumiałem, że świat grzybów rządzi się swoim własnym życiem. Borowiki pojawiły się w tak wielu miejscach, że nie pozostawiły złudzeń, że gdzieś może ich nie być. Wyrastają w lasach liściastych i w borach. Rozchylają mchy, unoszą suche liście,