Nauka zwana fenologią rozkłada ręce! Na Wzgórzach Strupińskich, będących elementem Wału Trzebnickiego, dzieją się styczniowe cuda. Na króciutkich ogonkach, tuż przy ziemi, w czarnym jeszcze lesie, próbują swoich sił przylaszczki. Na razie tylko cztery kwiatki, ale to i tak zadziwiające.
Tu, a dokładnie wzdłuż szpaleru topól żyje od lat stado wron siwych. Odrzańskich! Są jak plamy na słońcu. Raz tu, raz tam, ale zawsze gdzieś nie świecą. Zapadnie na noc to osobna historia. Najpierw jedno drzewo, następne a potem cichutko
Jeszcze wieczór, jeszcze cisza na wodzie. Słońce już dawno za wzgórzami. Na tafli nic się nie dzieje. I nagle, z odległych pól zaczęły spadać na wodę rozkrzyczane łabędzie krzykliwe. Krzyczały, ściemniało się, piły wodę, czerń ogarniała pobliski las, przeganiały się,
Staliśmy i patrzyliśmy na siebie z wielkim zdziwieniem. Ona zna ludzi, ja znam sarny. W moim lesie, który przez chwilę wyglądał jak z baśni Charles’a Perraulta pt.„Paluszek”, brakowało tylko drwala z siedmioma synami i całej tej strasznej, jak dla mnie,
To czy już kwitną, czy nadal kwitną czyli ciągle ma znaczenie w postrzeganiu tego co widzimy. W przypadku jasnoty trzeba stwierdzić, że ciągle. Dziś w styczniowy dzień, krążyłem w dolinie po łęgach jesionowo olszowych i z uśmiechem mijałem kolejne jasnoty.
Historia tej dziupli, może nie jest długa, ale znacząca. Wykuł ją kilka lat temu dzięcioł czarny i doszło do lęgów. W następnych latach wkradła się monotonia i zawsze były tu siniaki. Jednak po lęgach gołębi, dzięcioł czarny regularnie korzysta z
Z wielkim spokojem, z pola na pole. Bez pośpiechu, bez obowiązku. Ziarna kukurydzy trzymają je na Dolnym Śląsku. Ich pradziadowie lecieli na żołędzie dębów korkowych w hiszpańskiej Estremadurze i musieli mocno ze sobą konkurować o ograniczone zasoby, z których korzystały
Znaki na niebie są. Kolory tęczy są. Różnorodność jest. W tym ciepłym styczniu takie momenty wydają się być z jednej strony egzotyczne, z drugiej ta nieoczywistość jest jak nagły prezent. Rano słońce przypomniało sobie by wyświetlić tęczę na północnozachodnim niebie.
Kapie, zimy nie widać. Krajobraz jakiś taki mleczny, rozlany. Czasem jakieś sarny zmienią miejscówkę i nic się więcej nie dzieje. Kruki już w parach, całują się na polach. Sikory z kowalikami nadal buszują po lesie. Niektóre żurawie też już w
Gdzieś nad strumykiem słychać chrupanie bobra. Kaczki w najlepsze urzędują na płyciznach. Wędruje kozioł i tylko raz zaszczekał na coś szamoczącego się w krzakach. Na rozlewisku kilkadziesiąt łabędzi krzykliwych, stadko kilkunastu żurawi. Z lasu dobiega wyjka wilka, a księżyc przedziera
Obawiam się, że nie ma się z czego cieszyć. Ruszyły dziś owady. Pszczoły, osy, trochę muchówek…mrówki, kowal bezskrzydły. 31 grudnia 2022. Najstarsi ludzie w mojej wsi nie pamiętają takich zdarzeń. Chyba już nikt nie ma wątpliwości, że jesteśmy w dużej
Wróciłem do domu, z przyjemnością wszedłem do kuźni i uderzyłem kilka razy w kowadło. Dokładnie w rytm jaki wybijał dzięcioł czarny przy kuciu dziupli. Jakaś taka więź powstała miedzy tymi co czasem lubią sobie postukać. Dzięcioł nie odklejał się od