Jeśli nie ma zagrożeń, gdy nikt się nimi nie przejmuje, wtedy te szybkie zwierzęta stają się oazą spokoju. Wulkanem bezruchu. Dziś kątem oka zauważyłem dwa zające, które kicały w moim kierunku. Ja liczyłem gniazda mew, a one skracały dystans. Zatrzymywały
Jakieś 6 dni temu pokazywałem na blogu traktor z „łychą” i poprawianie skarpy dla żołn, brzegówek, zimorodka i być może kiedyś dudka, bo ten ostatni raz tu próbował. Dziś ku mojej uciesze pierwsze trzy pary brzegówek zaczęły kopać swoje nory. Jedna
Dawno, gdy przejeżdżałem obok niej rowerem dostrzegłem tysiące kukułek szerokolistnych. To był botaniczny cud. Krok dalej podkolany białe, gnieźniki (listery) jajowate. Cała łąka miała storczykowe rumieńce. Potem ktoś podjął decyzję o wycinaniu drzew na swoim bez pozwolenia – łąkę zryto,
Niegdyś łanowe na łąkach. Niegdyś niezagrożone. Dziś w wielu miejscach Dolnego Śląska coraz rzadsze. Kończą się podmokłe łąki, kończy się i tak charakterystyczna firletka. Tam gdzie jeszcze jest, jej poszarpane płatki są wydawać by się mogło jakimś wybrykiem ewolucji. Delikatne,
Gdzieś na skraju moreny, gdzieś u stóp spękanych sosen rozsiadły się fabryki perfum. Małe reaktory nasycające wilgoć powietrza swoim wyobrażeniem o pięknie. Jakże nam/mi bliskim. W taki dzień jak dziś trzeba się położyć i mieć je na wysokości oczu. Odlane
Wysiadywanie, a w zasadzie jego końcówka trwa. W każdej chwili mogą pojawić się maluchy. Póki co wokół gniazda inne ptaki też nie próżnują. W platformie/budce Konieczny-Łukasik szaleją w najlepsze wróble. Dzielą pokoiki ze szpakami, czasem pojawia się mazurek. Ten ostatni z
Są dwa podejścia do ochrony przyrody. Obydwa słuszne i potrzebne. Pierwsze to „nature conservation” czyli ochrona przyrody polegająca na zachowaniu procesów. Takie podejście nadaje się do starolasów, łągów nadrzecznych, puszcz wszelakich, lasów górskich, tego co powyżej lasu w górach. Oczywiście
Trwa monitoring barczatki kataks. W Dolinie Łachy ten gatunek ćmy ciągle jeszcze wystękuje. To ciepłolubna barczatka, która do rozrodu potrzebuje nagrzanych kseroterm, nasłonecznionych wzgórz i okrajków. Szuka się teraz oprzędów i gąsienic, bo zobaczenie dorosłego osobnika to dość trudna sprawa.
W jednej chwili zmyty został cały pył codzienności. Zniknęły wszystkie nasze dzienne sprawy. Przyszedł deszcz. Nagły, ulewny, życiodajny. W jednej chwili kałuże wyłowiły seledyn pyłków sosny i zamieniły się w nieprzebyte akweny porośnięte męskim pierwiastkiem obecnej wiosny. Zanim pochłonie je
Trudno uwierzyć, że gdy wokół czajki znikają wydawać by się mogło bezpowrotnie, w Dolinie Łachy mamy w tym roku rekordowe lęgi. W społecznych rezerwatach przyrody Fundacji Przyrodniczej pro Natura dzieją się dobre rzeczy dla przyrody. Wygląda na to, że będzie
Nie ma już światła. Jeszcze nie noc ale o dniu ciężko pamiętać. Dzień zamyka kukułka, która na skraju zrębu krzyczy światu są monotonną synkopą, niby rytmiczne kuku ale zaburzane jakimś odległym śmiechem, zwolnieniem to znów wpadającym w rytm dźwiękiem. Jazzowo.
To już tradycja. Rozkwita glicynia i już od razu pojawia się zadrzechnia, raczej fioletowa. Od kilku dni ta czarna baryłka krąży mi po podwórku i napełnia przestrzeń odgłosami pojedynczego bombowca. Pszczoły miodne i murarki wyglądają przy niej na małe awionetki