Kręcę się po okolicy i zaglądam do rewirów żurawi. W wielu miejscach pary już w pobliżu swojego bagna. Inne ptaki jeszcze w stadach, na ścierniach kukurydzy. Jeszcze inne towarzyszą łabędziom krzykliwym, wspólnie wypatrując na niebie pojawiających nagle bielików. Dolina Łachy
Z Doliny Łachy widać trochę wzgórz. Na wschodzie Wzgórza Strupińskie, na zachodzie Wzgórza Wińskie. Kilkadziesiąt metrów przewyższenia a wydawać by się mogło, że góry jakieś olbrzymie. Czerwone zachody słońca w tym miejscu to już pewien standard. Zmienia się tylko położenie
Spłoszone nocą żurawie po raz pierwszy w tym roku szukają lotniska Pierwsze promienie słońca jakże inne niż wczoraj Wczoraj już było Rok minął mija już nowy Znikają sekundy za oknem Wraca codzienność Za oknem daleko na horyzoncie wojna Potrzaskane losy szukają nowego Początek postanowień Które już jutro będą tylko
Zima jest pustynią lata. Wszystko co było tu kiedyś bujne, rozbuchane zielenią, dziś zapadło się w szarości gnijących badyli. Zimą, całe życie roślin schowane jest gdzieś w magazynach podziemnych, w nasionach. Na polach pustki z resztkami jesieni. Tej owocującej, kolorowej
W tradycji zza oceanu jest taki stwór, takie obrzydlistwo, taki Grunch/Grinch, który przeszkadza w Świętach. W jakimś wolnym tłumaczeniu to obrzydlistwo. Zielone ludziki jak widać, czy to na zachodzie, czy jeszcze gorzej na wschodzie, nie kojarzą się jakoś dobrze. Dziś,
Małe słoneczka rozsiane na walczących o życie łodygach. Wrotycz. Mimo grudniowych, krótkich dni zaciszna leśna droga o wystawie południowej, utrzymuje przy życiu kilka kwitnących wrotyczy. Droga mleczna słońc wrotyczowych. Gasnąca galaktyka lata. Grudzień. Zmienił się krajobraz zimy. Jesień trwa zimą,
Dziś w Dolinie Łachy rozlegały się Passacaglia Händela. Nie na fortepian, nie klasycznie, tylko na instrumenty dęte. Klarnety, waltornie, trąbki, saksofony i czasem jakiś ochrypły puzon. Orkiestra na 352 łabędzie krzykliwe i 3 łabędzie czarnodziobe. Rozciągnięta na scenie pod dębowym
Każdy ranek zimową porą zaczyna się od głośnych okrzyków wróbli i mazurków. Szykują się do ekspedycji „Karmnik24”. Ćwierkają, przyglądają się dziesiątkom bogatek, pojedynczym modraszkom i kowalikowi. Taki podstawowy zestaw. Sikory też coś tam pokrzykują. Ruch trwa. Ziarno słonecznika za ziarnem
Jest taki odcinek niewielkiej rzeki Łachy, który znam od dziecka. Tam zawsze zaczynały się opowieści o rzece i jej dzikości przed melioracją i tam kończyły się najczęściej moje wycieczki do lasu. Trochę był strach, ale co tam. To właśnie tu
Wrześniowy poziom wody w Odrze to istna rewolucja dla brzegów i dna rzeki. Dziś trafiłem na miejsce, gdzie małże z dna rzeki, z malutkiej zatoki zostały wyniesione kilka metrów wyżej, na wysoki brzeg. Rzeka zdeponowała tu tysiące małży, co dla