Wiosna w kratkę serwuje nam tego roku takie amplitudy temperatur, że raz jesteśmy na biegunie, raz na równiku. Emocje wokół pogody rosną, a rzepak kwitnie. W wielu miejscach ten siarkolubny gatunek kapusty już przekwita, a szkoda. Rzepak szybko uświadamia upływ
Płazy budzą mieszane reakcje u oglądających. Jedni się zachwycają, inni wręcz brzydzą. Ja należę do tych pierwszych, z dodatkiem plus. Sezon rozrodczy u kumaków rozciąga się na kilka miesięcy, a tym samych ich melancholijne, acz głośne z bliska głosy, budują
Ostanie przymrozki zmieniły kwiatowy krajobraz. To co się jeszcze ostało, przyciąga spragnione nektaru owady. Tam gdzie glicynia zachowała trochę kwiatów, tworzy się kolejka zapylaczy. Pszczoły miodne, kruszczyce, różnej maści mniejsze błonkówki a nawet osy, wszyscy chcą nadrobić chłody ostatnich dni.
Świat między początkiem października a końcem kwietnia wydaje się być jakiś taki jednolity. Trochę powyżej zera, trochę słońca. Ani to zima, ani wiosna, może trochę jesień. Łabędzie krzykliwe jak były na polach jesienią, tak też dzieje się i w kwietniu.
Wręcz frasobliwy. Czym się smuci? O czym myśli? Nie wiem. Pewnie mu w głowie wiosna, bo drugi siedzi za miedzą. Wiem o co mógłby się martwić, a może nawet o co powinien. Z pewnością o zanikanie miedz, o znikające zadrzewienia
Z przepastnej tajgi, zasypanej śniegiem po pierśnicę drzew wyszedł on. Wielki głuszec, którego rodzina w Polsce ledwo zipie. On, ten tajgowy kogut. Tam gdzie nie ma tłumów, głuszec nie bardzo musi się przejmować ludźmi. Wystarczy wyskoczyć na chwilę, po garść
Dziś, 87 urodziny Dwójki, radia innego niż wszystkie. Radia na najwyższym poziomie pośród kultur wysokich i kultur unikalnych. To miejsce, w którym można dotknąć tego co kunsztowne, perfekcyjne i odświętne. Tak, tak tu święto jest każdego dnia. To filharmonia, którą
Nie wiem czemu, ale każde moje spotkanie z dzierlatkami przywołuje Ulicę Krokodyli Bruno Schulza. Miałem zawsze wyobrażenie, że ten ptak towarzyszył furmankom, z których sypał się obrok dla koni, a te małe duszki korzystały z tego co się usypie. Pewnie
Lutowy świat zasłoniła tiulowa firana z mgły. Wilgotne pnie drzew myły się o poranku zawiesistą wilgocią zawieszoną w ociężałym od niej powietrzu. Wiele słychać, mniej widać. Z pól krzyczały już żurawie. Te lęgowe antyfonalnie, miarowo i te tkwiące jeszcze w
On myślał, że ja go nie widzę. Ja wiedziałem, że on mnie widzi. Pytanie, który pierwszy drgnie. On w tej swojej czapce kudłatej na porożu, ja w tej swojej czapce na głowie. Obydwie czapki zapewniły chwilową niewidzialność. Po czym w