To nic, że w lutym ma być zima a jest przedwiośnie. Robotę robi temperatura, która budzi cebulki, bulwki, kłącza geofitów i pcha ich kwiaty ku słońcu. Dziś zaglądnąłem do śnieżyczek przebiśniegów i zaskoczyło mnie kilka tysięcy białych, wrzecionowatych i wolno
Szarość zimowych traw, ich płowość, to rodzaj bardzo dobrego tła, do którego przez tysiące lat przystosowywały się sarny. O ile widać je zbyt dobrze na zielonych oziminach, czy nawet śniegu, to giną w beżach i szarościach ubiegłorocznych roślin. W zagłębieniu
Czas lęgów zbliża się wielkimi łapami. Łabędzie krzykliwe, te które są już w parach, patrolują swoje rewiry, przesiadują na wybranych rozlewiskach i zapewne przymierzają się do lęgów. Przy okazji głośno reagują na inne łabędzie. Czasem oblatują rozlewiska na łąkach. Może
Nad moim domem, każdego dnia leci sporo gęsi. Rano w jedną stronę, wieczorem w drugą stronę a w dzień w każdą stronę. Lecą i krzyczą. Czasem jedna, jakaś zagubiona drze się podczas lotu, jakby chciała usłyszeć głos naprowadzenia na pole
Wieje wiatr, fińskie przewody energetyczne bez lekkości kiwają się na wietrze, a chmury ktoś wysłał na Berdyczów. Z oddali kowalik już śpiewem oznacza rewir, a dzięcioły nie chcą czekać do marca i mocno werblują na suchych kikutach. Trudno usiedzieć przy
Obecne temperatury tamtych zim już dawno nie przypominają, więc co szkodzi wyjść na spacer. W chwilowych promieniach słońca pluskwiak pręży swe kolorowe ciało i próbuje złapać nieco energii z kosmosu. Około 8 minut trzeba by foton ze Słońca podgrzał kowala
Nie widzimy ich za często latem, bo to ptaki wcale nie takie pospolite. Nie śpiewają jakoś najpiękniej i wymagają odpowiednich siedlisk. No może częściej są w górach i na północy. Generalnie jednak zimą widzimy ich sporo. Wychodzą ze świerkowych ciemnic,
Zimą czytanie drzew jest nieco prostsze, bo czcionka na nich użyta staje się bardziej czytelna. Światło dociera do dna, do całych pni i omywa ich rozlewające się cielska. Dęby ukazały dziś zapis ostatnich lat życia, ale jeszcze nie tych u
Kilka tysięcy, może kilkaset lat temu, a może jeszcze całkiem niedawno, wszystko co pojawiało się na niebie budziło strach z jednej strony a z drugiej było doskonale wykorzystywane do tyranizowania ludzi. Znaki na niebie, tak długo jak nie zostaną opisane
Patrząc na drzewo widzimy, że jedna część rośnie do góry a druga w dół. Gałęzie z liśćmi pną się do nieba po energię słoneczną, a korzenie idą pod ziemię w poszukiwaniu wody i soli mineralnych. Oczywista oczywistość. A jednak! Tam