Obraz Alt

Blog Pana od Przyrody

Zawinięte gałęzie, stosy butwiejących kłód, jakieś klocki, kawałki szczap i wielki pień zwalonej sosny. Pośród zakamarków słychać regularne cykanie, trochę jakby ktoś strzelał na oślep. Mały cień przemyka w labiryncie martwego drewna i zbiera z kory jakieś małe cosie. Uwija

odrzańskie wrony   zapatrzone zdziwione rzeka dała więcej niż zawsze w marnych wodach białe cienie ryb nie widziały takich wielkich nie widziały martwego tłumu nigdy wcześniej   jadły jak nigdy dotąd brzuchy pełne jakby jutro miała wybuchnąć wojna wybuchła trzy tygodnie wcześniej   pytają jedna drugiej gdzie jest ten rybołów z czarnej topoli gdzie łomot

Przejdź do treści