Nie trzeba stu źdźbeł, by nazwać coś trzcinowiskiem. Wystarczy jedno na którym usiądzie trzciniak i ogłosi, że to jego kawałek trzcinowiska. Głośny, charakterystyczny, majowy. Te jego ryby, ryby, raki, raki rozchodzą się po okolicy na cały głos i ubarwiają niezwykłym
Nie ma znaczenia czy latem czy zimą, czy jak wczoraj wiosną, obserwacje bielików nad Odrą zawsze pozostają na dłużej w pamięci. Ten sam ptak poza rzeką traci atrybut królestwa. Natomiast bielik na szczycie topoli, usychającym konarze wielkiego dębu staje się
Świat, do którego mało kto dociera. Tam królują bobry. Oddzielone od ludzi głębią Odry, żyją własnym rytmem i własnymi szlakami. Ścieżki w trzcinie są tu regularnie odnawiane. Każda droga prowadzi do wyspiarskich drzew, które zgodnie z głodem są ścinane i
Liście, liście, liście. Tak szybkiego sezonu dawno nie było, a wiosna biegnie do przodu z wyprzedzeniem blisko trzech tygodni. Na obrazku, dla wnikliwych kolonia czapli siwych. Liczyłem z dołu, liczyłem z góry. W tym roku w Krainie Łęgów Odrzańskich w
Płytko, zacumowane przed odpłynięciem, przed odlotem. Część na kotwicy płetwiastych nóg. Inne szukają kotwicowiska, ciągnąc za sobą jakieś dryfkotwy. Wieczorna bryza ustawia je dziobami do wiatru. Nie będą tu długo. Zjedzą, napiją się i wieczorem wrócą do odrzańskich portów. Na
To nic, że w lutym ma być zima a jest przedwiośnie. Robotę robi temperatura, która budzi cebulki, bulwki, kłącza geofitów i pcha ich kwiaty ku słońcu. Dziś zaglądnąłem do śnieżyczek przebiśniegów i zaskoczyło mnie kilka tysięcy białych, wrzecionowatych i wolno
Płazy jeszcze w zimowym odrętwieniu, a nadzieja na lepszy sezon rozrodczy maluje się na rozlewiskach. Oby ten stan utrzymał się przez najbliższe miesiące, bo dojrzałych płazów jak na lekarstwo. Mam nadzieję, że w jednym z naszych rezerwatów, właśnie tu, zaśpiewają
Jeśli masz nogi dopasowane do środowiska, to możesz więcej niż inni. Jeśli masz nogi dopasowane do wielu środowisk to możesz wygrać złoty los ewolucji. Za moim domem, na polach przebywa w ostatnich dniach sporo żurawi. Brodzą w śródpolnych kałużach, żerują
Z jezior, stawów, zbiorników zaporowych, bagien. Wczesnym rankiem, każdego dnia, zimą. Zrywają się, lecą, krążą. Lądują, zasiadają, zatrzymują się. Przed nimi dzień żerowania, zbierania z pól ostatnich ziaren kukurydzy, ziarno po ziarnie. Czas patrzenia w niebo, rozglądania się, leci bielik. Czas
Zabielony świat doliny, jeszcze z nocy posępniał czarnymi sylwetkami wiązów, dębów, wierzb i topól czarnych. Gdzieś na południowym wschodzie czerń nocy zaczęła rozcinać egzotyczne zimą brzoskwinie, z których zaczęły wylewać się na niebo róże, pomarańcze, delikatne czerwienie i pąsowe policzki